sobota, 28 lutego 2015

Chapter TWELVE

Niall odsunął się ode mnie z chytrym uśmieszkiem.
-Już nie mogłem patrzeć na to jaki jest nieobecny po ostatniej dziewczynie. Amber? A może Anne? Nie pamiętam.- Dodał zbyt wesoło i się zaśmiał. Czy Zayn już wcześniej miał przyjaciółki do łóżka? Najwidoczniej. Nie jesteś jedyna, skarbie. Te myśli przyprawiają mnie o bóle głowy. Myśli o Zayn'ie i jakiejś innej dziewczynie przyprawiały mnie o bóle głowy. Wyobraziłam sobie chłopaka idącego za rączkę z jakąś długonogą blondyną. Po chwili jednak ocknęłam się z świata mojej wyobraźni.
-C-co się z nimi stało?- Zapytałam chyba najciszej jak tylko umiałam. W połowie zdania mój głos się załamał, ale blondyn zdawał się nie zauważać mojego zażenowania i... Smutku? W głosie.
-Och... Wiesz przykra sprawa. On był w niej totalnie zabujany i przygotowywał się chyba nawet do oświadczyn... Ale niedługo po tym przyłapał ją z jakimś blondynem w łóżku.- Skończył ze smutkiem w głosie. Spojrzałam na niego krzywo, ale nie dlatego, że podejrzewałam go o zdradę przyjaciela. Nie! Próbowałam to sobie jakoś poukładać. Czyli tak... Zayn był z jakąś dziewczyną imieniem Amber... Albo Anne, mniejsza... I był w niej tak zakochany, że chciał jej się oświadczyć... Ale przyłapał ja na zdradzie... Uh. Cios poniżej pasa.
-Długo byli razem?- Spytałam za nim zdążyłam ugryźć się w język. Usłyszałam za sobą głęboki głos Zayn'a.
-Dwa lata i siedem miesięcy.- Podskoczyłam w miejscu i natychmiast odwróciłam się do bruneta.
-Obgadajcie sprawę z randką. Zostawiam Was, gołąbeczki.- Zachichotał Niall. Przechodząc obok mnie nachylił się nad moim uchem i szepnął.
-Dzięki.- Blondyn skierował się do własnego pokoju. Rzuciłam mu jeszcze szybkie, pytające spojrzenie, a on dał znać, że porozmawiamy później.
-A tak na marginesie, nie musisz wypytywać moich przyjaciół, o to, z kim się prowadzałem.- Powiedział Zayn kładąc dłoń na moim ramieniu.
-Przyjaciół? A nie bandy debili?- Zaśmiałam się patrząc na bruneta. Ten poirytowany zapewne całą sytuacją wywrócił oczami.
-Możemy skończyć o tym rozmawiać? Zaczyna mnie to nieźle wkurzać.
-''Nieźle''?- Zapytałam i wybuchnęłam śmiechem. Po chwili chłopak dołączył do mnie. Ja jednak przerwałam ta chwilę radości, szturchając bruneta w ramię.
-Jeżeli chcesz żebym z Tobą wyszła, znajdź dobry film, bo inaczej...- Pogroziłam mu palcem i słodko się uśmiechnęłam.
-Bo inaczej, co?- Podkreślił ostatnie słowo z zadziornym uśmiechem.
-Bo inaczej... Nici z seksu przez miesiąc!- Odgryzłam się chłopakowi i pokazałam mu język.
-Dobra! Wygrałaś!- Powiedział chłopak i w geście poddania się podniósł ręce do góry na wysokość klatki piersiowej. Zaśmiałam się i walnęłam go dla zabawy w ramię.
-Idę do swojego pokoju.- Widząc, że chce mi przerwać, szybko dodaję.- Ty też idziesz do swojego, szukać biletów. O siedemnastej trzydzieści chcę Cię widzieć na dole, gotowego do wyjścia. Inaczej dalej będziesz tęsknić za moimi rączkami.- Uśmiechnęłam się uroczo i zatrzepotałam rzęsami. Po chwili odwróciłam się od bruneta i skierowałam do swojego pokoju. 

Zayn's POV
Zaśmiałem się gdy tylko brunetka zatrzasnęła drzwi. Poszedłem do pokoju i zobaczyłem w nim Nialla, który ze zniecierpliwieniem w oczach wpatrywał się we mnie.
-Hmm?- Zagaiłem niepewnie. Blondyn westchnął cicho z uśmiechem.
-Gdzie zabierasz ją NA RANDKĘ?- Spytał dokładnie podkreślając ostatnie dwa słowa.
-To nie randka!- Odpowiedziałem natychmiast.
-A co to?- Zapytał z przebiegłym uśmiechem. Chciałem zacząć wszystko wyjaśniać, ale po dłuższej chwili stwierdziłem, że jest jeszcze za wcześnie na wybawienie tego małego '' grzechu''. A po za tym, Lizzie mogłaby się wkurzyć... Od kiedy tak bardzo interesujesz się co czuje jakaś laska? Bez komentarza. I tak jestem już zbyt poirytowany. A po za tym...
-Odpowiesz mi na pytanie, czy mnie olejesz totalnie?- Powiedział dość zirytowany Niall. No tak... Niall... Zapomniałem, że nadal tu jest.
-Co?- Odpowiedziałem cicho gdy szarpnął mnie za przedramię.
-Zapomnij.- Przewrócił oczami blondyn. Zaśmiałem się cicho i podszedłem do mojego laptopa. Przeszukałem repertuar wszystkich pobliskich kin, aż trafiłem na coś wartego uwagi. Chodzi mi o maraton Iron Man'a. Wszystkie trzy części w jednym seansie. Po prostu genialnie. Uśmiechnęłam się i zarezerwowałem bilety.
Gdy spojrzałem na zegarek, zobaczyłem że zostało mi niecałe pół godziny. Przebrałem moje szare, luźne dresy na dość obcisłe czarne rurki, a szarą koszulkę na granatowy t-shirt na krótki rękaw. Włosy postawiłem do góry.
Spojrzałem na zegarek i ujrzałem 17:28. Idealnie. Jeszcze dwie minuty. Zszedłem na dół i skierowałem się do korytarza przy wejściu. Na stopy wsunąłem czarne krótkie trampki, a na ramiona zarzuciłem dżinsową kurtkę. Spojrzałem w górę, na schody, po których właśnie schodziła Lizzie. Miała na sobie granatowe rurki i t-shirt z maską Iron Man'a...
-Żartujesz sobie ze mnie, prawda?- Powiedziałem wywracając oczami. Dziewczyna stanęła przede mną zdezorientowana.
-Skąd się dowiedziałaś, że idziemy na Iron Man'a?- Powiedziałem nadal trochę zirytowany. Dziewczyna sięgnęła po swoją kurtkę, a po chwili odwróciła się do mnie z błyskiem w oczach.
-I-idziemy, na... Iron Man'a?- Powiedziała jąkając się.
-No.- Burknąłem. Brunetka pisnęła, a chwilę później rzuciła mi się na szyję.
Pocałowała mnie w policzek i odsunęła się.
-Chodźmy! Szybko!- Piszczała, a ja zaśmiałem się. Nigdy nie widziałem, żeby ktoś tak szybko sznurował trampki za kostkę.
   Nim się obejrzałem staliśmy już w kinie. Ja odbierałem bilety, a Lizzie stała w kolejce po popcorn. Dołączyłem do niej po chwili już z biletami. Cały czas stała uśmiechnięta, ale gdy się zbliżyłem poszerzyła swój uśmiech jeszcze bardziej.
-Czyli podoba Ci się pomysł na seans?
-A jak myślisz?- Powiedziała i uśmiechnęła się zadziornie. Odwzajemniłem gest brunetki i pochyliłem się nad nią.
-Myślę, że jesteś tak podekscytowana, że masz mokro...- Zaśmiałem się tuż przy jej uchu. Dziewczyna odepchnęła mnie od siebie i próbowała udawać, że jest zła. Nie udało jej się, gdyż przyciągnąłem ją tak, że opierała się o moją klatkę piersiową. Uśmiechnąłem się i musnąłem jej policzek swoim nosem. Zaśmiała się cicho, a ja delikatnie dotknąłem jej warg swoimi. Chciałem kontynuować pocałunek, ale usłyszałem odchrząknięcie. Zirytowany podniosłem wzrok i zauważyłem, że facet od obsługi czeka na nasze zamówienie. Jęknąłem niezadowolony. Położyłem rękę na talii Lizzie i podszedłem razem do lady. Zamówiliśmy popcorn, jakieś picie i weszliśmy do sali. Moje szczęście pozwoliło mi na zarezerwowanie miejsc na samej górze. 

Lizzie's POV
    Gdy usiadłam na wyznaczonym miejscu, od razu zaczął się film. Iron Man to mój ulubiony film, a Zayn zabrał mnie na trzy części! Dzisiaj nic nie będzie mnie w stanie wyprowadzić z równowagi. Nie powiem, bardzo wciągnął mnie film, chociaż oglądałam go już jakieś dziesięć razy. Co chwilę czułam na sobie wzrok bruneta. Wiedziałam, że mi się przygląda, ale byłam zbyt zainteresowana fabułą, aby coś powiedzieć.
    Po chwili seansu, stwierdziłam, że trochę się pobawię z Zayn'em. Na początku oparłam głowę o jego ramię, przez co spojrzał na mnie z zapytaniem w oczach.
-Coś nie tak?- Szepnął po chwili odgarniając niesforny kosmyk moich włosów za ucho. Pokręciłam przecząco głową i zadziornie się uśmiechnęłam. Mimo, że już dawno skończyliśmy popcorn, chłopak nadal trzymał pudełko na kolanach. Postanowiłam wykorzystać sytuacje i sięgnęłam do kubełka '' przypadkiem'' zahaczając o krocze bruneta. Wzdrygnął się na mój dotyk i popatrzył na mnie spod ściągniętych brwi. Zaśmiałam się cicho i kontynuowałam to, co przed momentem zaczęłam. Już po chwili czułam, że jest twardy. Uśmiechnęłam się pod nosem i najciszej,jak tylko potrafiłam, rozsunęłam zamek od spodni Zayn'a. Rękę wsunęłam w jego bokserki i dłonią objęłam jego męskość. Starałam się jak najdyskretniej poruszać w górę i w dół. Widziałam jak chłopak stara się, żeby nie wydobyć żadnego dźwięku. Zaśmiałam się i zaczęłam szybciej poruszać ręką. Po chwili cały się spiął, a ja poczułam ciepłą ciecz w dłoni. Uśmiechnęłam się zadziornie i druga ręką sięgnęłam po chusteczki. Gdy się wytarłam, spojrzałam na Zayn'a. Wpatrywał się we mnie z uśmiechem. Złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę wyjścia.
-Zayn! Jak wyjdziemy to już nie będziemy mogli wrócić i skończyć filmu!- Krzyczałam szeptem śmiejąc się. Brunet odwrócił się do mnie.
-Chrzanić film! Po tym, jak mi obciągnęłaś, nie odpuszczę Ci.- Powiedział i wyciągnął mnie z sali. Szliśmy w stronę łazienek, a ja chichotałam jak głupia. Gdy znaleźliśmy się w kabinie położyłam obie ręce na karku chłopaka.
-Czyli Ci się podobało?- Mruknęłam zmysłowo z chytrym uśmieszkiem.
-Żartujesz? To... Było zajebiste!- Powiedział na co się zaśmiałam. Brunet dołączył do mnie, a po chwili wpił się w moje wargi. Całował po prostu świetnie... Nie, to za mało powiedziane. Całował nieziemsko... Całował tak, że nigdy nie miałam tego dosyć. Zawsze chciałam więcej. Wsunęłam ręce pod jego granatowy t-shirt, który wspaniałe eksponował jego umięśnioną sylwetkę. Jeździłam dłońmi w dół i w górę po jego torsie nie przestając się z nim całować. Wyciągnęłam ręce spod jego bluzki i zsunęłam z jego ramion dżinsową kurtkę. Odpięłam pasek od jego spodni i ponownie rozsunęłam jego rozporek. Chłopak dosięgnął guzika moich spodni i również do odpiął. Po chwili moje dżinsy leżały na ziemi wraz z moimi koronkowymi majtkami.  Zayn podsadził mnie i oparł o ścianę kabiny. Gdy wpił się we mnie zachłannie, wbiłam paznokcie w jego plecy powstrzymując się od krzyku. Przyspieszył tempo i zaczął znaczyć moją szyję. Kilka chwil później, poczułam jak drętwieją mi nogi. Oparłam się o ścianę wyginając plecy w łuk i oddając się przyjemności. Zayn znacząco zwolnił, po czym wykonał jeszcze dwa głębokie pchnięcia i przestał się poruszać z cichym jękiem przy moim uchu. Trwaliśmy w takiej pozycji jeszcze kilka minut próbując uspokoić oddechy.
    Wyszliśmy z toalety uśmiechnięci od ucha do ucha z trochę roztrzepanymi włosami, trzymając się za ręce.
-Możemy częściej wychodzić do kina.- Mruknął Zayn wprost do mojego ucha.
-Lubisz pieprzyć się w kiblu?- Zaśmiałam się patrząc na bruneta.
-Jasne! Ta adrenalina i przeczucie, że można być przyłapanym...- Powiedział i również się zaśmiał. Szturchnęłam go w ramię dorównując mu śmiechem.
-Dobra... To co robimy teraz? Tylko nie mów, że idziemy...
-Do sklepu!- Krzyknęłam z entuzjazmem wskazując na moją ulubioną sieciówkę.
-Niee! Proszę!- Jęknął chłopak patrząc na mnie błagalnie.
-Trzeba było się zastanowić zanim...- Nie dokończyłam, bo brunet połączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Gdy odsunął się ode mnie, jego usta, nieznacznie nabrzmiałe i czerwone, ułożyły się w chytry uśmieszek. Popatrzyłam na chłopaka wzrokiem pełnym gniewu.
-Zayn! Nadal jesteśmy przyjaciółmi, więc nie pozwalaj sobie!- Jęknęłam opierając ręce na biodrach.
-Jakoś nie protestowałaś!- Odparł zirytowany chłopak.
-Och zamknij się! Mam Cię dosyć! Mam dosyć Ciebie i Twojego dziecinnego zachowania!
-Dziecinnego?
-Tak! Nie słyszałeś? DZIE-CI-NNE-GO!- Powtórzyłam głośniej. Chłopak zrobił skruszoną minę i zbliżył się do mnie obejmując mnie w talii.
-Lizz...
-Odejdź ode mnie! Nie zachowuj się jak ostatni bachor! Miej trochę godności!- Wyrwałam się z uścisku i odsunęłam. Kilku ludzi zwolniło w kroku, a nawet zatrzymało patrząc na nas.
-O czym ty w ogóle mówisz?- Prychnął brunet.
-Po prostu... Zostaw mnie w spokoju. Nie chcę mieć z Tobą już nic wspólnego.- Powiedziałam to i odwróciłam się na pięcie w kierunku sklepu.
-I kto tu się zachowuję jak dziecko? No błagam Cię!- Krzyknął za mną brunet. Zignorowałam chłopaka i przyspieszyłam w kroku. Poczułam jak coś, a raczej ktoś, łapie mnie za przedramię. Odwróciłam się gwałtownie.
-Odwal się ode mnie, Zayn!- Rzuciłam ostro, ale gdy zdałam sobie sprawę, że to nie Zayn, coś mnie zabolało. Liczyłam jednak, że to brunet złapie mnie za przedramię i zignoruje wszystko to, co wcześniej powiedziałam łącząc nasze wargi w namiętnym pocałunku. Masz zmienne zdanie, nie ma co. Zauważyłam jednak, że chłopak jest już przy wyjściu. Odwrócił się jeszcze i posłał mi pełne bólu spojrzenie. Coś mnie zabolało w środku i chciałam zacząć płakać tu przy wszystkich. Po chwili jednak odwróciłam wzrok na zaskoczoną Natalie.- Oww.. Talie.. Przepraszam... Myślałam, że to...
-Zayn?- Przerwała mi ze śmiechem blondynka. Przytaknęłam głową i delikatnie się uśmiechnęłam. Blondynka złapała mnie pod ramię i obie skierowałyśmy się do sklepu.
-Co ty tu w ogóle robisz?- Spytałam po chwili przekraczając próg sklepu.
-Mogłabym Cię spytać o to samo.
-Przyszłam z Zayn'em do kina, ale... Coś nie wyszło.
-Przykro mi... Przyszłam po sukienkę, bo... Nieważne.- Powiedziała trochę zmieszana dziewczyna.
-Jak to "nieważne"? Skoro specjalnie przejechałaś taki kawał, to musi być ważne.- Powiedziałam, a blondynka przewróciła oczami.
-No... Umówiłam się z Niall'em!- Zaśmiała się i zaczęła przeszukiwać wieszaki.
-To świetnie!- Odparłam z udawanym entuzjazmem.
-Lizzie... Co się stało?
-Nic.- Odpowiedziałam zbyt gwałtownie.- Przepraszam... Nic się nie dzieje.- Wymusiłam uśmiech i wróciłam do poszukiwań sukienki dla Natalie. Blondynka podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła. Uśmiechnęłam się i odwzajemniłam gest.
-Mam pomysł...- Powiedziała dziewczyna po chwili.- Olejemy sprawę z sukienką i pójdziemy się porządnie upić, co ty na to?- Uśmiechnęła się i zaśmiała jak czarny charakter w bajkach.
-Nie mam ochoty dzisiaj pić. A po za tym, nie pozwolę Ci zaprzepaścić sprawy z Niall'em.- Uśmiechnęłam się delikatnie do blondynki. Dziewczyna oparła rękę na biodrze, a drugą przeczesała włosy. To jej taki tik nerwowy, kiedy się zastanawia, często to robi.
-Skoro nie chcesz pić... To idziemy do mnie i zrobimy sobie babski wieczór! O! I zadzwonię po Ryana!
-Babski wieczór z Ryanem? Nie ma co.- Zaśmiałam się.
-Ugh... Czepiasz się szczegółów.- Odparła blondynka i pociągnęła w stronę wyjścia.
-Ej! A co z sukienką?- Zapytałam gdy opuściłyśmy sklep.
-Jutro też jest dzień.- Wzruszyła ramionami ciągnąc mnie dalej. Po chwili siedziałyśmy już w samochodzie jadąc w stronę mieszkania Natalie.
-Zadzwoń do Ryana.- Wtrąciła skupiając się na drodze. Przytaknęłam wyciągając telefon z torebki i wybierając numer przyjaciela. Po trzech sygnałach odebrał.
-Hejka Ryan. Może wpadniesz dzisiaj do Talie?
-Z chęcią... Coś się stało?
-Nie, tylko... Wiesz, taki przyjacielski wieczorek. Dużo filmów, śmiechu i...
-ALKOHOLU!- Krzyknęła blondynka z entuzjazmem. Zaśmiałam się razem z Ryanem, który wszystko słyszał. Włączyłam rozmowę na głośnik, żebyśmy mogli rozmawiać w trójkę.
-Dziewczyny... Myślicie, że Adam będzie mógł wpaść? Na jakieś pół godzinki tylko... Bo wyjeżdża dzisiaj do...
-Niech przyjdzie, nie musisz tłumaczyć.- Zaśmiała się Talie.
    Rozmawialiśmy całą drogę. Po zakończeniu połączenia Natalie zaparkowała na parkingu koło jej bloku. Weszłyśmy do klatki i gdy blondynka zmykała drzwi usłyszała zirytowane chrząknięcie.  Uśmiech blondynki zszedł z jej twarzy, a zastąpił go grymas niezadowolenia. Odwróciłyśmy się w tym samym momencie i ujrzałyśmy starszą kobietę w szlafroku w cętki. Miała ognistoczerwone włosy i zbyt mocny makijaż.
-Dobry wieczór, pani Muriel.- Jęknęła dziewczyna stojąca obok mnie. Starsza kobieta przytaknęła z niechęci, po czym prychnęła.
-Młodzież w dzisiejszych czasach jest tak niewychowana! Nawet nie ma szacunku do starszych! Co ty, nie wiesz, że mówi się chociażby głupie "dzień dobry"?- Ostatnie zdanie skierowała do mnie. Popatrzyłam w jej szaro-niebieskie oczy i wzdrygnęłam się. NIGDY nie widziałam straszniejszej kobiety.
-Dzień dobry...- Mruknęłam i spuściłam głowę zażenowana całą sytuacją.
-A po za tym, Thurman!- Krzyknęła kobieta. Przestraszyła mnie jej nagła zmiana tonu, więc lekko podskoczyłam.- Zdzwonię na policję! Do pogotowia dla zwierząt! Wszędzie! Ten twój pies znowu się miota po całym mieszkaniu i szczeka jak opętany!
-Pani Muriel...- Próbowała przerwać starszej kobiecie Talie.
-Siedź cicho! Nie skończyłam! Ostatnim razem Ci odpuściłam, ale nie tym razem, Thurman! Nie tym razem!
-Proszę pani...- Jęknęła blondynka. Czerwonowłosa zgromiła ją spojrzeniem, ale moja przyjaciółka ani drgnęła. Ja to bym pewnie skuliła się w kłębek i czekała na szybką śmierć. Tchórz. 
-Co masz mi do powiedzenia, młoda...- Do klatki wszedł Adam i Ryan. Popatrzyli najpierw na starszą kobietę, a potem na mnie i Talie. Wzruszyłam jedynie ramionami, a dziewczyna przewróciła oczami.-...Damo... Nie! Nie będę nazywać Cię damą! Sprowadzasz sobie chłopców na prawo i lewo. To grzech! Jak możesz się nie wstydzić? Zresztą ta Twoja przyjaciółeczka nie jest lepsza! Obie sprowadzacie chłoptasiów i... Mój Boże... Bierzecie pieniądze za... Za te Wasze usługi! Cóż to za obrzydliwość! Ja do księdza dzwonię! I do egzorcysty! I na policję!- Skończyła z obrzydzeniem staruszka. Widziałam, że Natalie zaraz wybuchnie i chciałam ją powstrzymać, ale było za późno.
-Co Pani sobie w ogóle myśli? Wprowadziła się pani cztery tygodnie temu i nienawidzi mnie od tamtego czasu. Wyzywa mnie Pani, dołuje... Po prostu NĘKA mnie Pani. A gdy przyjdę z przyjaciółmi, oskarża o prostytucję!- Powiedziała na jednym wdechu i zaśmiała się pod koniec. Jej twarz zrobiła się już całkowicie czerwona.- I wie Pani co? Mam pani dość. DOŚĆ. Jest pani zgorzkniałą, starą panną, której nie wyszło w życiu, a wyżywa się Pani na mnie. I to jest NIE FAIR. Proszę się zająć SWOIM życiem, a MOJE zostawić w spokoju. A tak w ogóle... NIE MAM ŻADNEGO CHOLERNEGO PSA!- Ryknęła otwierając drzwi od swojego mieszkania. Wpuściła nas do środka, a gdy wszyscy już staliśmy w korytarzu, blondynka przed zamknięciem drzwi krzyknęła w stronę korytarza.- A to zgniłe jajko na Pani parapecie, TO JA! Miłego wieczoru Pani MURIEL!- Zaśmiała się sarkastycznie i weszła do mieszkania. Osunęła się po drzwiach na podłogę i podwinęła kolana pod brodę. Ryan, Adam i ja staliśmy w niemałym szoku pot tym, czego byliśmy świadkami. Cholera jak tu cicho! Tak niezręcznie cicho...
-Zawsze jesteś taka ostra?- Powiedział ze śmiechem Adam, jakby czytał w moich myślach.
-Nie, tylko kiedy stare suki uprzykrzają mi życie i obrażają przyjaciół.- Zaśmiała się blondynka.
-Widzisz? Mówiłem, że warto się przyjaźnić z tą drobną blondyneczką.- Powiedział Ryan i wszyscy się zaśmialiśmy. Natalie pociągnęła nosem i wstała.
-Wejdźcie do salonu, zaparzę herbatę.- Uśmiechnęła się i wskazała nam na pokój. Poszłam za blondynką do kuchni. Złapałam za czajnik i nalałam do niego wody. Po chwili włączyłam urządzenie i oparłam się o blat, odwracając przodem do blondynki. Podniosła brwi czekając, aż coś powiem.
-A więc...?- Spytała po chwili ciszy wykonując ręką śmieszny gest, jakby coś nawijała na dłoń.
-Więc, co?- Spytałam dziewczyny sięgając do szafki po kubki.
-Co się stało w kinie?- Powiedziała Natalie. Miałam odpowiedzieć, ale do kuchni wszedł Adam, obdarzając nas promiennym uśmiechem. Jest tak cholernie przystojny, szkoda, że jest gejem... UGH! Lizzie! Jesteś dziś niemożliwa!
-Hej skarby. Przyszedłem zobaczyć, co Was tak długo nie ma.- Powiedział i roztrzepał ręką swoje i tak już niesforne włosy.
-Woda się gotuje, zbyt długo z resztą. Może czas na nowy czajnik, Talie?- Powiedziałam podnosząc jedną brew.
-Może czas na nowy czajnik.- Przedrzeźniała mnie dziewczyna z uniesioną jedną ręką, którą otwierała i zamykała. Zaśmiałam się widząc jej reakcję. Woda zagotowała się, a ja chcąc zalać herbatę, przypomniałam sobie, że nawet jej nie wyciągnęłam. Prychnęłam cicho i stając na palcach próbowałam dosięgnąć torebeczek z liśćmi stojących na najwyższej półce... Tsaa... Usłyszałam za sobą cichy chichot. Odwróciłam się zbulwersowana i zauważyłam stojącego za mną Adama chamsko śmiejącego się ze mnie.
-Czekaj, ja to zrobię.- Powiedział nadal się śmiejąc i podszedł do półki. Przeszedł koło mnie, i choć wcale nie jestem niska, chłopak zdecydowanie nade mną górował. Zupełnie jak Zayn... Potrząsnęłam głową. W tym momencie brunet wrzucił torebeczki do każdego kubka i zalał wrzątkiem.
-Idziemy?- Spytał niosąc cztery kubki z gorącym płynem. Przytaknęłam głową i ruszyłam w stronę salonu.
Po jakiejś godzinie, Adam musiał wyjść, bo jak twierdził Ryan, "Miał samolot na ważną sesję, misiek kochany". Teraz siedzieliśmy już nie przy herbacie, a przy dobrej whiskey.
-Słyszałem, że miałaś randkę z tym przystojniakiem.- Powiedział Ryan wymownie poruszając brwiami. Otworzyłam usta, żeby coś powiedzieć, ale wybuch śmiechu Natalie uniemożliwił mi to.
-Ryan nic nie wie! Nie powiedziałyśmy mu!- Śmiała się blondynka.
-Ale czego nie wiem?- Spytał zakłopotany szatyn. Natychmiast poczerwieniałam, i to nie była wina alkoholu.
-Bo wiesz... Lizzie i Zayn... Się już ten tego.- Śmiała się blondynka. Po chwili szatyn dołączył do niej, a ja czułam się coraz bardziej zła i... smutna.
-No mała, szybka jesteś. I nie zrozum mnie źle, ale gdybym był na Twoim miejscu, zrobiłbym to samo.- Puścił mi oczko szatyn.
-Nie rozumiesz! Oni się nadal przyjaźnią!- Wtrąciła blondynka.
-To co? Nigdy nie uprawiałaś niezobowiązującego seksu?- Stanął w mojej obronie mężczyzna.
-Nie, nie! Oni się nadal przyjaźnią i nadal ten tegują!
-Whoa... To nieźle. Przyjaciel...
-Przestańcie okej?- Krzyknęłam wstając. Oboje odwrócili się i wbili we mnie swój wzrok. Byłam strasznie zła nie wiedząc nawet czemu. Uczucie smutku z chwili na chwilę pogłębiało się coraz bardziej. Usiadłam na kanapie podwijając kolana pod brodę i owijając nogi ramionami.
-Ej... Lizz...- Zaczął szatyn. Po moich policzkach popłynęły pierwsze łzy
-Nie mów tak do mnie!- Krzyknęłam przez złość i smutek. Oparłam brodę o kolana i zaczęłam szlochać. Natalie natychmiast pojawiła się przy mnie i objęła. Wtuliłam się w nią mocniej, czując, że poczucie smutku i pustki nie zmniejsza się ani trochę.
-Lizzie... Co się stało? Wiem, że chodzi o niego, powiedz po prostu...- Zaczęła blondynka. Momentalnie się od niej odsunęłam.
-Chodzi o to, że chyba spieprzyłam. Bardzo mi na nim zależy i... Kurwa... To brzmi jak tani film.-Powiedziałam się przez śmiech, a moi przyjaciele do mnie dołączyli.
-Lizz... Lizzie.- Poprawił się szybko chłopak.- Powiesz co się dokładnie stało?- Popatrzyłam na szatyna i kiwnęłam delikatnie głową.
-Bo... To się chyba zaczęło odkąd poszłam z nim pod prysznic...
-Kąpałaś się z nim?- Spytała zaskoczona blondynka. Przytaknęłam ze śmiechem.
-Jak weszłam do pokoju po... Tym wszystkim, poczułam się niewyobrażalnie szczęśliwa. I tak po prostu zaczęłam się śmiać. A potem... Zaczęłam ryczeć. Jakbym miała rozdwojenie jaźni, alter ego. Usiadłam na ziemi i zaczęłam ryczeć. I wtedy wszedł Niall. Usłyszał, że ryczę i chciał po prostu być miły i spytać co się stało. Jak debilka podeszłam do niego i go przytuliłam. Bez urazy, Talie, ale chyba czasami pożyczę sobie Twojego chłopaka. Jest najlepszy w pocieszaniu ryczących lasek.- Zaśmiałam się, a razem ze mną Talie.
-To prawda, ale nie tylko w tym jest dobry...- Zachichotała blondynka.
-Chcesz nam o czymś powiedzieć?- Powiedziałam równocześnie z Ryanem.
-Później. Najpierw ty El.- Zaśmiała blondynka i chyba zdała sobie sprawę co powiedziała.- Ja... Przepraszam... Nie, nie chciałam.
-W porządku.- Powiedziałam czując ukłucie smutku i wymusiłam uśmiech.- Wracając... Pogadaliśmy trochę i do pokoju wparował Lou.
-Ten śliczny szatyn?- Zapytała Natalie i uśmiechnęła się.
-Ty masz ślicznego blondyna.- Odgryzłam jej.
-Emm... Przepraszam, ale czy zamierzasz mi przedstawić kiedykolwiek tych przystojniaków? Chociaż jednego!- Jęknął Ryan i wszyscy się zaśmialiśmy.
-Jasne... Jak już mówiłam... Gdy wszedł Louis znowu się pośmialiśmy trochę i... Dostałam esemesa od Zayn'a, którego przeczytał Tommo.
-Kto to "Tommo"?- Zapytał Ryan.
-Tak mówimy na Lou'iego.- Odparła blondynka.
-Czyli... Louis, Lou i Tommo, to jedna osoba?- Przytaknęłyśmy Ryanowi.
-Dobra, kończ.- Powiedział w końcu chłopak.
-Ten esemes... Emm... No nie był zwykły, ale oszczędzę szczegółów. Trochę się wkurzyłam i poszłam do Zayn'a. Jak go zobaczyłam... Poczułam się jakoś dziwnie...
-Nadmierna potliwość, skręt kiszek, ucisk żołądka, zawroty głowy, ogólne słabe samopoczucie, ale jednoczesne przepełnienie radością, chęcią działania... Takie jakby wrażenie, że świat jest piękny?- Spytał szatyn, a ja delikatnie przytaknęłam. Chłopak wymienił spojrzenie z Natalie, a po chwili oboje zaczęli się śmiać.
-Nasza dziewczynka się zakochała!- Krzyknęła w końcu blondynka. Poczułam się niezręcznie. Zakochałam, w Zayn'ie? Co to, to nie. Nie ma mowy. Ale z drugiej strony... Serce, nie sługa.
-Wcale, że nie!- Zaśmiałam się razem z nimi.
-Dobra mów co chcesz... Ale o co chodzi z tym... No wiesz, małym załamaniem nerwowym?- Spoważniał natychmiast Ryan.
-Bo jak poszliśmy do kina... Zabrał mnie na mój ulubiony film...
-Na Iron Man'a?- Pokiwałam głową w stronę Ryana.- Dostaje u mnie plusa...
-No i w połowie mnie wyciągnął z sali...
-I właśnie mu go zabieram.- Mruknął szatyn.
-Wyciągnął mnie do kibla... Ale tego chyba też Wam oszczędzę.- Zaśmiałam się nerwowo.- A potem mnie pocałował...- Natalie westchnęła zakrywając dłonią usta.- Pocałował mnie w centrum handlowym... Ale jesteśmy tylko przyjaciółmi! I... Ja... Ugh...- Jęknęłam.- Zachowałam się jak pięcioletnia dziecko, powiązane z najgorszą suką. Zwyzywałam go na oczach wszystkich, rozumiecie? Wcale tego nie chciałam... Ja po prostu...
-Zakochałaś się i nie byłaś pewna swoich uczuć. Chciałaś wszystko dokładnie przemyśleć, poukładać, ale Ci się nie udało, ponieważ On pocałował Cię na oczach wszystkich ludzi. Zachowałaś się jak zimna suka, mimo tego, że wcale nie chciałaś. Myślisz, że wszystko jest takie poważne... A może to wcale nie był znaczący pocałunek? Może zrobił to, bo akurat miał taką ochotę?- I w momentach taki jak ten, nie wątpiłam w to, że Ryan jest świetnym psychologiem. Zastanowiłam się nad jego słowami. I faktycznie. Może po prostu byłam odskocznią dla Zayn'a? Tanią zabaweczką, którą niechcący w sobie rozkochał? Żałosną małą dziewczynką, która kiedyś pogubiła się w swoi popapranym życiu i potrzebowała po prostu czegoś, żeby o tym zapomnieć?
Może Zayn ma mnie za przyjaciółkę do łóżka, jaką powinnam być.
Czyli... Co teraz? Mam się przyznać, że kocham Zayn'a?
O wszechświecie...
Tak, kocham Zayn'a.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Najdłuższy rozdział w historii całego bloga! Mam nadzieję, że pod tym rozdziałem pojawi się DUUUUUUŻO komentarzy. :3
Miłego czytania, MIŚKI! <3

Chapter ELEVEN

Zayn's POV
    Gdy ubierałem bokserki czułem na sobie wzrok Lizzie. Odwróciłem się i zobaczyłem ją wpatrującą się we mnie.
-Coś nie tak?- Zapytałem z zadziornym uśmiechem.
-Och, nie! Wszystko jak najbardziej w porządku... A nawet lepiej.- Puściła mi oczko i słodko się zaśmiała. Odwzajemniłem jej gest wciągając koszulkę. Podeszła do mnie i założyła mi ręce na kark. Cmoknąłem ją krótko w czoło i sięgnąłem po spodnie. Oparła ręce o biodra udając, że jest na mnie zła.
-Po tym wszystkim tak po prostu ubierasz się i wychodzisz?
-A co? Mam dziękować Ci na kolanach?- Zaśmiałem się.
-Nie, ale mógłbyś okazać trochę więcej zainteresowania mną.- Powiedziała i spuściła głowę. Podszedłem do nie i złapałem ją za podbródek.
-Coś się stało? Wyglądasz jakby coś Cię gryzło od środka.
-Nie... Znaczy... W sumie to nie wiem...
-Ej... Mi możesz ufać.- Uśmiechnąłem się, a dziewczyna podniosła na mnie wzrok.
-Wiem... Po prostu... Nie wiem.- Zaśmiała się. Pocałowałem ją krótko w czubek głowy, a ta się zaśmiała.
-Lubię jak tak robisz.- Powiedziała z szerokim uśmiechem na twarzy.
-Tak?- Pocałowałem ją jeszcze raz w to samo miejsce.- Czy tak?- Zaśmiałem się i pocałowałem ją w czoło.- A może tak?- Znowu się uśmiechnąłem i tym razem cmoknąłem ją w nos.
-Dobra! Przestań!- Śmiała się brunetka.- Nigdy więcej już nic ci nie powiem.- Powiedziała i odsunęła się znaczny kawałek ode mnie.
-Takie gadanie...- Prychnąłem. Zapiąłem pasek od dżinsów i skierowałem się w stronę drzwi. Gdy złapałem za klamkę, brunetka rzuciła przez śmiech.
-Żartowałam!- Prychnąłem ponownie i wyszedłem z pokoju. Gdy znalazłem się za drzwiami, wybuchnąłem śmiechem.
-Co Ci tak wesoło?- Spytał Liam, który akurat wchodził na górę. Odwróciłem się w jego stronę.
-Ehmm... Nieważne...- Powiedziałem natychmiast uspokajając się. Wszedłem do swojego pokoju, rzuciłem się na łóżko i poczułem wibracje w kieszeni. Wyciągnąłem z niej telefon i odblokowałem ekran.
Od: Lizz
Treść: Już za Tobą tęsknię, skarbie!
Zaśmiałem się, widząc treść sms'a.
Do: Lizz
Treść: Pomyliłaś numer moja droga.

Od: Lizz
Treść: Ja nigdy nie mylę numerów! ;*

Do: Lizz
Treść: Kiedyś musi być ten pierwszy raz. ;*

Od: Lizz
Treść: Widzę, że zawsze stawiasz na swoim.

Do: Lizz
Treść: Tak dobrze mnie znasz i jeszcze nie wiesz?

Od: Lizz
Treść: Pieprz się. Chciałam być miła.

Do: Lizz
Treść: Och, skarbie! Nie obrażaj się na mnie!

Od: Lizz
Treść: Pomyliłeś numer mój drogi.

Do: Lizz
Treść: Nie przestaniesz używać słów ludzi przeciwko nim?

Od: Lizz
Treść: Masło maślane. 
P.S. Odpieprz się już, idę się kąpać! ;*

Do: Lizz
Treść: Jesteś taka poprawnie niepoprawna...
P.S. To ty się do mnie przypieprzyłaś! ;*

Od: Lizz
Treść:  Poprawnie niepoprawna? Chyba odwrotnie! HAHAHA!
P.S. UGH... Musisz być taki drobiazgowy?

Do: Lizz
Treść: Nie wierzę! Drobiazgowy? Serio?

Od: Lizz
Treść: Dobra, zamknij się i łap za ręcznik.

Do: Lizz
Treść: Czy ty właśnie proponujesz to, co mam na myśli?

Od: Lizz
Treść: Mogę jeszcze zmienić zdanie, więc lepiej się pospiesz.

Do: Lizz
Treść: Za 30 sekund przy moich drzwiach. 
P.S. Lepiej nie narób dużego hałasu, bo reszta ogarnie, że idziemy razem pod prysznic. ;*
Schowałem telefon do kieszeni i wziąłem wszystkie potrzebne mi rzeczy. Złapałem za klamkę i otworzyłem drzwi, za którymi stała wysoka brunetka.
-Długo jeszcze miałam czekać?- Powiedziała przewracając oczami. Zaśmiałem się i pociągnąłem ją do łazienki.
    
Lizzie's POV
    Właśnie skończyłam się kąpać z Zayn'em. Z moim przyjacielem z korzyściami. Co się ze mną dzieje? No nie wiem... Może zaczynasz żyć? Westchnęłam i opadłam plecami na moje łóżko. Zaczęłam się śmiać. Nawet nie wiem z czego, tak po prostu. Dawno nie robiłam tego bez powodu. Przewróciłam się na bok i o mało nie spadłam z łóżka.
Ponowna salwa śmiechu.
Wstałam z łóżka i podchodząc do szafy potknęłam się o jakiegoś rupiecia.
Znowu śmiech.
A teraz na poważnie. Co się ze mną do cholery dzieje? Usiadłam na podłodze i byłam bliska płaczu. Znów z bliżej nieokreślonego powodu. Oparłam się o ścianę i podciągnęłam kolana pod brodę. Nawet nie wiem kiedy zaczęłam szlochać. Otarłam policzki i próbowałam wyrównać oddech. Usłyszałam ciche pukanie do drzwi.
-Chwilę!- Krzyknęłam, a w połowie mój głos się załamał. Wstałam szybko podeszłam do szafy i otworzyłam ją, że niby wybieram ciuchy.
-Proszę!- Powiedziałam tym razem prawie bez emocji.
-Liz... Coś się stało? Szedłem korytarzem i usłyszałem jak płaczesz...- Odwróciłam się, aby zobaczyć stojącego w progu Nialla. Przeraził się gdy zobaczył moją twarz. Jestem pewnie czerwona i opuchnięta, ale mało mnie to w tej chwili obchodzi. Podeszłam do blondyna i objęłam go w pasie. Nie musiałam dług czekać, aby chłopak odwzajemnił mój gest. Łzy znowu popłynęły na moje policzki.
-Czy... Czy mogę wiedzieć co się stało?- Zapytał cicho. Zaśmiałam się przez płacz i podniosłam głowę.
-Nie wiem...- Uśmiechnęłam się szczerze i pociągnęłam nosem.
-Jak to, "nie wiem"?
-Nie wiem... Po prostu nie wiem. Jeszcze trzy minuty temu zwijałam się ze śmiechu, a teraz wypłakuję się w Twoją koszulkę. A tak w ogóle, sorki za koszulkę.- Zaśmiałam się, a blondyn dołączył do mnie. Po chwili odsunął mnie na niewielką odległość i przyłożył dłoń do mojego czoła.
-No nie masz gorączki... Jesteś pewna, że nie potrzebujesz wizyty u psychiatry?- Znowu się zaśmialiśmy.
-Dlaczego jesteś taki pewien, że już nie jestem umówiona?- Odpowiedziałam z zadziornym uśmiechem i znowu wtuliłam się w chłopaka. Po chwili "oderwaliśmy się od siebie", a ja skierowałam się w stronę łóżka. Usiadłam na brzegu i gestem zaprosiłam, aby Niall dołączył do mnie.
-A jak tam sprawy z Talie?- Spytałam chłopaka wpatrując się w jego nieskazitelnie niebieskie tęczówki.
-Bardzo dobrze. Myślę, że mnie polubiła.- Powiedział z dumnym uśmiechem. Parsknęłam śmiechem.- No co?
-Ona Cię polubiła?- Wybuchnęłam śmiechem, a dumny uśmiech chłopaka zszedł z jego twarzy.
-Nie rozumiem...- Powiedział drapiąc się po karku i marszcząc brwi.- Wcale nie jestem taki okropny, no nie?
-O Boże... Nie! Nie o to mi chodziło!- Znowu się zaśmiałam. Chłopak pozostał w totalnej dezorientacji.- Człowieku! Czy ty tego nie widzisz?
-Ale czego!?- Powiedział rozdarty chłopak usiłując się uśmiechnąć, jednak marnie mu to wyszło.
-Natalie, jest Tobą totalnie zauroczona! TOTALNIE! Jak tylko byłyśmy same zapytała się, czy miałaby u Ciebie jakieś szanse i zastanawiała się żeby Cię gdzieś zaprosić!- Mówiłam poważnie, a blondyn uważnie słuchał. Po chwili ciszy odezwał się.
-Dlaczego tego nie zrobiła?
-Zabroniłam jej!
-Czemu?
-Bo dowiedziałam się, że to ty chciałeś ją zaprosić! Chciałam żebyś wyszedł na dżentelmena.- Dźgnęłam go dla zabawy w żebro.
-No cóż... Dzięki?- Powiedział znów się uśmiechając.
-Nie dziękuj, tylko coś mi obiecaj.
-Boję się, ale to zrobię.- Odpowiedział ze śmiechem.
-Wiem, że brzmi to jak kwestia z jakiegoś niskobudżetowego filmu dla nastolatek...
-Sama niedawno byłaś nastolatką!- Zaśmiał się Niall.
-ĆŚŚ... Wracając... Chodzi mi o to, że... Nie chcę, żeby cierpiała, okej? Poznała już w swoim życiu wystarczająco dużo dupków, którzy ją zranili. Nie chcę, żebyś ty był kolejnym.
-Aha... Bo wiesz... Ja chciałem ją tylko przelecieć... No wiesz, taka laska i w ogóle.- Gdy to powiedział, otworzyłam usta ze zdumienia. Po chwili moje dłonie zacisnęły się w małe piąstki, a mój nastrój całkowicie się zmienił. Teraz czułam tylko gniew. Już miałam coś powiedzieć, ale przerwał mi blondyn.
-Ej! Żartowałem!- Zaczął się śmiać.
-To wcale nie było śmieszne.- Powiedziałam przez zaciśnięte zęby.
-Żart sam w sobie może i nie był, ale Twoja mina!- Wybuchnął śmiechem, a ja do niego dołączyłam. Po chwili oboje tarzaliśmy się po moim łóżku i wycieraliśmy łzy. Usiadła na łóżku i wyprostowałam się patrząc na Nialla.
-Hmm?- Zapytał nadal się śmiejąc, tylko że teraz o wiele ciszej niż na początku.
-Jesteś chujem.- Zaśmiałam się i opadłam na łóżko.
-Co? Czemu?- Pytał chłopak śmiejąc się głośno.
-Wkręcasz niewinnych ludzi, mówiąc, że chcesz przelecieć ich najlepszą przyjaciółkę. Nie ma innego określenia, tylko "chuj".- Powiedziałam i znowu się zaśmiałam.
-Zmieniając temat. Dlaczego masz tak śmiesznie zajęcia?
-Nie rozumiem.
-Dlaczego środy i piątki to dni wolne od zajęć.
-Skąd wiesz?- Spytałam Nialla wpatrując się w sufit.
-Mam wtykę.- Odwróciłam się do niego twarzą, a ten mrugnął.
-Co?
-No Zayn mi powiedział!- Zaśmiał się blondyn.
-A to kapuś...- Dołączyłam do chłopaka.
-Odpowiesz na moje pytanie?
-A, tak! Po prostu tak ułożyłam sobie plan. W poniedziałki i we wtorki mam od rana do wieczora, w środy mam wolne, w czwartki tylko cztery godziny, i w piątki, soboty i niedziele- WEEKEND!- Krzyknęłam podnosząc ręce do góry.
Do pokoju wszedł Louis.
-Nie żeby coś, ale dzisiaj jest ŚRODA, a nie WEEKEND.- Powiedział ze śmiechem unosząc jedną brew.
-Mamusia nie nauczyła pukać?- Powiedziałam siadając i słodko się uśmiechając.
-Mamusia nie, sam się nauczyłem.- Odpowiedział zadziornie szatyn.
-Wstrętny zbok...- Mruknęłam.
-Przepraszam? Ja nie mam przyjaciela...- Spiorunowałam go natychmiast wzrokiem wiedząc co chce powiedzieć. Ciszę przerwał Niall.
-Ale jak to? Ja jestem Twoim przyjacielem!- Skrzyżowałam spojrzenie z Louisem i oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości. Wskazałam na mój telefon, który leży koło szatyna i powiedziałam.
-Podaj.- Chłopak wziął go natychmiast, ale oddalił się.
-A magiczne słowo?
-Nie gadaj tylko podaj mi telefon!
-Hmm... Nie!- Zaśmiał się i oddalił jeszcze bardziej.- Zobaczymy kto do Ciebie napisał...- Zaśmiał się i po chwili przestał. Spojrzał na mnie i zamrugał kilka razy.- Chyba nie chciałem tego widzieć.
-Mówiłam od początku, żebyś mi podał!- Podeszłam natychmiast do szatyna i odebrałam moją własność. Otworzyłam wiadomości, to co zobaczyłam nieźle mnie zamurowało. Nie ze względu na treść... Ze względu na to, że przeczytał to Louis...
Od: Zayn
Treść: Zaczynam tęsknić za Twoimi rączkami. ;)
P.S. Chcesz dzisiaj gdzieś wyjść? Nudzi mi się, a nie wiem czy wytrzymam do końca dnia z tymi debilami.
Gdy przeczytałam wiadomość zaśmiałam się cicho przez to, jak Zayn określił swoich przyjaciół.
-Emm... Zaraz wrócę.- Powiedziałam do chłopców, którzy nadal siedzieli w moim pokoju, krzywo się uśmiechnęłam i wyszłam. Skierowałam się do pokoju Mulata i bez pukania otworzyłam drzwi. Leżał na brzuchu na swoim łóżku z laptopem przed sobą. Odchrząknęłam, a brunet natychmiast się odwrócił. Gdy zobaczyłam jego ciemnobrązowe tęczówki, cała złość, którą odczuwałam przed chwilą, wyparowała. Zaśmiałam się i usiadłam koło chłopaka.
-Nie żebym był niezadowolony z Twojej wizyty, ale... Co tu robisz?- Spytał mnie brunet podnosząc się. Gdy tylko usiadł, walnęłam go w głowę.
-Ała! Za co to?- Powiedział ze śmiechem rozmasowując bolące miejsce.
-Lou przeczytał Twojego esemesa.
-Że co?- Brunet zmarszczył brwi i przestał się śmiać.
-Słyszałeś.
-Ugh... Pieprzony idiota. Pójdę i...- Nim skończył, znowu go walnęłam. Tym razem w ramię.
-Nie wyzywaj go. Przecież nie chciał tego przeczytać. A po za tym... Gdybyś nie napisał niczego sprośnego, nie miałbyś powodu się złościć.- Powiedziałam ostro wstając. Chłopak zaśmiał się i również podniósł. Był tak wysoki, że gdy wyprostował się musiałam zadrzeć głowę do góry, aby utrzymać kontakt wzrokowy.
-Dobra... Przepraszam, okej?
-Wiesz, że Ci nie wybaczę. Musiałbyś się bardziej postarać.- Prychnęłam i odwróciłam się z zamiarem wyjścia. Brunet jednak szybko zareagował i pociągnął mnie za rękę. Chłopak zbliżył twarz do mojej jeszcze bardziej i musnął mój policzek swoim nosem.
-Może dasz się zaprosić do kina? Wiesz, tak żeby załagodzić całą sytuację.- Puścił mi oczko. Podniósł rękę, aby zapewne zbliżyć ją do mojego policzka, ale wykorzystałam jego chwilową nieuwagę i znacznie się odsunęłam. Stałam przy drzwiach, trzymając klamkę i słodko się uśmiechając w stronę bruneta.
-Załatw bilety na jakiś dobry film akcji. Jeżeli mi się nie spodoba... Uuu... Nie życzę Ci tego.- Zaśmiałam się i wyszłam z pokoju. Na drugim końcu korytarza zauważyłam Nialla. Blondyn podszedł do mnie szybko i nachylił się nade mną tak, że swoimi wargami prawie dotykał mojego ucha. Po chwili ciszy szepnął dość szorstko.
-Louis mi powiedział.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za całe zamieszanie związane z tym rozdziałem... Po prostu okazało się, że jestem skończoną idiotką. :)

Chapter TEN

  -C-coś nie tak z sukienką?- Zapytałam rozczarowana, bo myślałam, że będzie mu się podobać. Od kiedy tak obchodzi Cię jego zdanie? Uhm.. No nie wiem... Może odkąd został moim przyjacielem? Przyjacielem, ta jasne... UGH. Na wpół rozczarowana i zdenerwowana, zaczęłam rozpinać zamek.
-Nie! Zostaw!- Powiedział Zayn i podszedł do mnie dopinając zamek. Popatrzyłam na niego zdezorientowanym wzrokiem. Uśmiechnął się i nachylił nade mną. Przygryzł płatek mojego ucha i szepnął.
-Wyglądasz cudownie. A ta sukienka... Po prostu trudno będzie mi się powstrzymać, przed zerwaniem jej z Ciebie...- Kończąc zdanie zaczął znaczyć moją skórę małymi pocałunkami. W końcu przygryzł skórę na mojej szyi i delikatnie zassał. Odsunął się tak, aby spojrzeć mi w oczy. Zaśmiałam się i spuściłam głowę w dół. Chłopak złapał mnie za podbródek i skierował ku górze. Napotkałam jego cudownie brązowe tęczówki, w których tliło się pożądanie.
-No cóż... Jak będziesz grzeczny, to może pozwolę Ci ją ze mnie zedrzeć.- Odparłam zadziornie i puściłam mu oczko. Po chwili wyswobodziłam się z uścisku i chwyciłam szpilki.
-Idziesz tak? Bez butów i w krótkim rękawku?- Zaśmiałam się wypominając mu niegotowość. Brunet odwzajemnił mój gest i ruszył na dół, a ja za nim.
    Gdy znajdowaliśmy się już w klubie, weszłam do pomieszczenia, w którym wszystkie stoliki były zajęte, a na środku stała niewielka scena. Odwróciłam się, by upewnić się czy Zayn idzie za mną. Gdy to zrobiłam, obrzuciłam salę spojrzeniem. Przy ścianie, przy stoliku siedziała Talie wraz z Ryanem. Głośno się śmiali, widać mieli świetny nastrój. Podeszłam bliżej i zauważyłam, że świetny nastrój nie miał w sumie znaczenia. Na stoliku było mnóstwo pustych kubków i kieliszków po alkoholu. Wypuściłam głośno powietrze i się zaśmiałam. Blondynka usłyszała to i się uśmiechnęła. Wstała trochę się chwiejąc, i bez jakiegokolwiek skrępowania powiedziała.
-Widzę, że tego przystojniaka też przyprowadziłaś. Znowu z nim spałaś?- Przy pytaniu ciężko się zaśmiała próbując puścić oczko Zayn'owi, ale była nieźle wstawiona, więc nie wyszło jej to zbyt dobrze. Brunet zaśmiał się i uścisnął rękę niebieskookiej.
-Miło Cię znów widzić, Natalie.- Przywitałam się z Ryanem i usiadłam koło chłopaka. Zayn dosiadł się do Natalie po drugiej stronie stolika.
Po kilku kolejkach atmosfera się rozluźniła. Na początku Ryan zachowywał dystans do Zayn'a, ale po nie długim czasie wszystko się zmieniło. Żartowali, śmiali się... I nawet umówili się na mecz! Gdy ustalili wszystko, szatyn oparł się łokciami o blat.
-Czyli czwartek?- Brunet kiwnął głową i się zaśmiał. Też był już wstawiony. Z resztą już chyba nikt nie był trzeźwy, nawet pracownicy.
-Tak się cieszę! Nie mogę się doczekać, aż przyjdzie Adam! Tak dawno się nie widzieliśmy! Tęsknię za nim.- Westchnął się Ryan. Zayn zrobił zmieszaną minę i spojrzał się na mnie, nie wiedząc co myśleć. Zaczęłam się śmiać jak opętana.
Po krótkiej chwili dołączył do nas partner szatyna, czule go przytulając.
-O wilku mowa! Jak tam praca misiu?- Zaśmiał się Ryan i cmoknął Adama w usta.
-Strasznie ciężko w tym roku o dobre modelki! Wszystkie przypominają mi wieszaki! UGH... To takie przykre, że nie ma więcej kobiet z kształtami Lizzie, czy Natalie!- Poskarżył się mężczyzna. Adam to wysoki brunet z niebieskimi oczami. Jest niesamowicie zabawny i wyluzowany, ale zarazem troskliwy i opiekuńczy. Jest idealnym partnerem dla Ryana, bo wiem, że go nie skrzywdzi.
Wstałam, żeby mógł usiąść koło Ryana. Nie było więcej miejsca, więc podeszłam do Zayn'a i usiadłam mu na kolanach.
Zaśmiał się cicho. Po chwili odgarnął moje włosy i przerzucił je na jedną stronę. Zbliżył moją głowę do jego i szepnął tak, aby nie zwracać na siebie uwagi.
-A więc.. Oni.. razem?- Zaśmiałam się i przytaknęłam głową.
Po kilku kolejnych kolejkach wstałam z kolan bruneta i złapałam go za rękę, ciągnąc do człowieka zajmującego się dzisiejszymi występami.
-Gdzie idziemy?- Spytał śmiejąc się i wlokąc za mną. Odwróciłam się i uśmiechnęłam zadziornie.
-Idziemy się skompromitować.- Zaśmiałam się i podeszłam do kolesia stojącego przy laptopie. Wytłumaczyłam, że razem z Zayn'em chcemy jakąś piosenkę. Brunet cały czas się śmiał. Gdy w końcu byliśmy zapisani do kolejki, wróciliśmy do stolika.
-Na pewno chcesz to robić? No wiesz... Chcesz sobie zepsuć reputację przeze mnie?- Śmiał się chłopak. Przytaknęłam i usiadłam na jego kolanach ponownie. Czekaliśmy jeszcze długo. W końcu, dziewczyna przed nami, która krzywdziła piosenkę Lady Gagi, w końcu zeszła ze sceny, a my pobiegliśmy, dosłownie pobiegliśmy, ją zastąpić.
Wybrałam klasyka tutejszego klubu, którego wszyscy niemiłosiernie krzywdzą, mówię o piosence Titanium Davida Guetty. Weszliśmy na scenę i chwyciliśmy za mikrofony. Dotąd Zayn był spokojny, bo nie znał utworu, który mieliśmy śpiewać. Spodziewałam się, że będzie przestraszony, gdy zda sobie sprawę, co będziemy śpiewać, ale ten uśmiechnął się tylko z triumfem, pokazując, że ja mam zacząć. Zrobiłam tak jak kazał, a gdy tylko zaczęłam śpiewać, w całym klubie ucichło. Uśmiechnęłam się i nie przestawałam śpiewać. Zayn też zdaje się być... Huh, jak to określić... Zauroczony? Tak, to dobre określenie. Zauroczony moim głosem. Gdy ja przestałam, chłopak zaczął śpiewać. Gdy coraz to inne słowa wypływały z jego krtani, autentycznie, oniemiałam. Nie wiedziałam, że ktoś może tak dobrze śpiewać. Otrząsnęłam się w momencie gdzie mieliśmy śpiewać razem. Każda para oczu w klubie zwracała uwagę tylko na nas.
Gdy w końcu utwór skończył się, otrzymaliśmy głośne oklaski i wiwaty. Zeszliśmy ze sceny, a gdy to zrobiliśmy, złapałam Zayn'a za rękę i pociągnęłam w cichsze miejsce.
-Dlaczego nie powiedziałeś mi, że dobrze śpiewasz? Kurwa, to za mało powiedziane! Dlaczego mi nie powiedziałeś, że tak zajebiście śpiewasz?- Powiedziałam podkreślając dwa ostatnie słowa i śmiejąc się.
-Nie pytałaś, a po za tym... Ten szok wymalowany na Twojej twarzy... Bezcenny widok.- Zaśmiał się brunet.
-Miałeś się grzecznie zachowywać!- Skarciłam chłopaka i ponownie się zaśmiałam.
-Może przyda mi się jakaś dyscyplina?- Powiedział wymownie poruszając brwiami. Prychnęłam i odeszłam od niego kierując się w stronę znajomych. Po chwili poczułam szarpnięcie za nadgarstek. Wylądowałam w ramionach Zayn'a lekko się chwiejąc. Zaśmiał się i zbliżył swoje usta do mojego policzka. Zaczął wędrować po mojej twarzy, aż dotarł do moich warg. Złączył je ze swoimi w namiętnym pocałunku. Odsunęłam się od niego, aby móc zobaczyć jego śliczne oczy, które, tak jak przewidywałam, zrobiły się o wiele ciemniejsze. Chciałam ponownie połączyć nasze wargi i stoczyć kolejną "walkę na języki", ale usłyszałam za sobą krzyk Natalie.
-No! Gołąbeczki! Ja się zmywam! I...- Zrobiła przerwę i czknęła.- Idę stąd!- Ruszyła przed siebie, ale nie zaszła za daleko, bo wpadła na Ryana.
-Witaj przystojniaku! Znamy się skądś?- Mówiła niewyraźnie i ledwo trzymała się na nogach. To było śmieszne, że zarywała do naszego przyjaciela... geja! Zaśmiałam się i podeszłam do blondynki łapiąc ją za ramiona.
-Talie, idziemy.- Powiedziałam pokazując Zayn'owi, że ma przyjść mi pomóc.
-Nie! Chcę poznać bliżej tego przystojniaka!- W tym momencie podszedł do nas rozbawiony Adam.- O! I jego kolegę też! Obaj przystojni! Panowie... Może trójkącik?- Powiedziała i wszyscy zaczęli się śmiać. Zayn podszedł do nas i wziął blondynkę na ręce, tak, aby nie mogła się wyślizgnąć. Zamówiłam taksówkę i gdy tylko przyjechała wpakowaliśmy dziewczynę na tyły, a ta położyła się. Wiele miejsca nie zostało, więc usiadłam na rogu siedzenia obok jej nóg.
    Gdy Zayn taszczył chyba już nieprzytomną dziewczynę, ja otworzyłam drzwi. Weszliśmy do salonu, w którym siedział Lou i Niall. Blondyn natychmiast wstał, mierząc groźnym wzrokiem Zayn'a, a Lou śmiał się z Talie. Podeszłam do niego i trzepnęłam go w głowę.
-Ała! Za co to?- Spytał się masując po głowie.
-Nikt nie będzie się śmiał z mojej przyjaciółki! No.. może po za mną.- Puściłam mu oczko i podeszłam do dziewczyny leżącej na kanapie. Tak jak myślałam, spała jak zabita.
-Niall, przynieś mi z łazienki miskę, a ty Zayn... Bądź tak łaskawy i przynieś kołdrę z mojego pokoju.- Rozkazałam i uklękłam przed blondynką związując jej włosy. Gdyby miała wymiotować, przynajmniej nie pobrudzi włosów.
-A co ja mam robić?- Spytał Louis.
-Idź do siebie i staraj się nie śmiać.- Powiedziałam śmiejąc się. Szatyn odwzajemnił mój gest i pomaszerował na górę.
Przykryłam Talie kołdrą, którą przyniósł przed chwilą Zayn i postawiłam koło kanapy miskę. Podreptałam do kuchni po tabletki na ból głowy i butelkę głowy. Gdy odwróciłam się w stronę drzwi, o mało nie podskoczyłam. W progu stał Harry i uśmiechał się opierając o framugę.
-Jesteś taka opiekuńcza.- Powiedział i zbliżył się do zlewu. Sięgnął po szklankę i napełnił naczynie wodą.
-Dlaczego nie śpisz?- Zapytałam śledząc jego ruchy wzrokiem.
-Tak właściwie to spałem, ale usłyszałem jakieś hałasy i zszedłem na dół.- Wzruszył ramionami chłopak i wypił na raz wodę. Odstawił szklankę do zlewu i skierował się w stronę wyjścia. Nic więcej nie powiedział. Po prostu wyszedł. Trochę mnie to zasmuciło, bo miałam ochotę z nim porozmawiać, ale pewnie był zmęczony... Kto by nie był o trzeciej w nocy w środę? Boże! Środa! Miałam iść wczoraj na uczelnię! Walnęłam się w czoło wychodząc z kuchni.
-Co jest?- Spytał Zayn wpatrując się we mnie.
-Nic... Miałam dzisiaj zajęcia na uczelni...- Jęknęłam odstawiając wodę i tabletki na szafkę nocną. Brunet zbliżył się do mnie i przytulił. Pocałował mnie w czubek głowy, po czym westchnął. Oplotłam ramionami jego tors i wtuliłam się mocno.
-Idź spać. Jesteś pewnie zmęczona.- Oparł brodę o czubek mój głowy, nie wypuszczając mnie z uścisku. Westchnęłam cicho.
-Masz jutro... Znaczy się, dzisiaj zajęcia?- Spytał się chłopak po chwili ciszy.
-Nie. Środy i piątki mam wolne.- Odpowiedziałam delikatnie uśmiechając się. Opuściłam ręce, a brunet wypuścił nie z uścisku.
-Wiesz... Całkiem przyzwoicie się dzisiaj zachowywałeś.- Powiedziałam kładąc lewą rękę na karku bruneta. Ten zaśmiał się i odsunął.
-Idę spać.- Ja również się zaśmiałam.
-Jestem taaka zmęczooooona!- Powiedziałam udając, że ziewam.  Zayn przewrócił oczami i wziął mnie na ręce. Po chwili znalazłam się na moim łóżku. Niestety kołdrę miała Natalie, więc skuliłam się w kłębek.
-Zimno Ci?- Spytał brunet troskliwym tonem. Przytaknęłam delikatnie i zwinęłam się jeszcze bardziej.
-Wiesz... W pokoju mam chyba jakiś koc. Pójdę, może...
-Zostań ze mną.- Powiedziałam odwracając się do chłopaka twarzą.
-Co?
-To co słyszałeś. Zostań ze mną.- Uśmiechnęłam się słodko i poklepałam miejsce obok siebie.
-A co powiedzą...
-Chcesz tutaj spać, czy wracasz do Nialla?- Zapytałam delikatnie zirytowana i odwróciłam się od chłopaka. W odpowiedzi usłyszałam jego słodki śmiech, a po chwili poczułam, jak materac za mną się ugina. Zayn oplótł mnie ramionami, a ja wtuliłam się jeszcze mocniej.
    Obudziłam się rano przez trzask drzwi. Otworzyłam leniwie oko i zauważyłam w nich Louisa. Ponownie je zamknęłam próbując zasnąć
-Niegrzeczne dzieci, niegrzeczne!- Skarcił nas i spryskał wodą.
-Ej, ej! Wyjdź stąd jak masz mnie pryskać wodą.- Powiedziałam ostro wycierając z czoła strużkę przeźroczystej cieczy.
-Co się dzieje?- Spytał zaspany Zayn. Tak słodko wyglądał! Jego przydługawe, kruczoczarne włosy opadały mu niesfornie na czoło. Miał zaspany wzrok i mocną chrypkę. Zaśmiałam się widząc go w takim stanie. Wyciągnęłam rękę, aby odgarnąć mu włosy z czoła, po czym przyłożyłam ją do jego policzka.
-EKHEM! Przeszkadzam Wam w czymś?- Powiedział Louis ze sztuczną obrazą.
-Tak się składa, że owszem.- Odgryzł mu Zayn i wszyscy się zaśmialiśmy.
-Zaraz wstaniemy, a teraz wynocha!- Powiedział brunet wyganiając szatyna gestem ręki. Lou wywrócił oczami, ale posłusznie wyszedł. Wtuliłam się z powrotem w klatę Zayn'a i zamknęłam oczy chcąc zasnąć. Wierciłam się i kręciłam przez dłuższą chwilę.
-Przestaniesz w końcu?- Powiedział chłopak ze śmiechem.
-Przez Louisa nie zasnę. Która godzina?- Powiedziałam przyglądając się brunetowi. Ten zaśmiał się i sięgnął po telefon.
-Po ósmej.
-Po ósmej? Idę go zabić.- Powiedziałam wstając z Zayn'a. Gdy tylko wyprostowałam się poczułam skutki wczorajszej popijawy. Zakręciło mi się w głowie i natychmiast usiadłam.
-Albo zrobię to później.- Powiedziałam przykładając dłonie do skroni. Usłyszałam śmiech Zayn'a, a po chwili chłopak znajdował się tuż za mną. Położył ręce na moich biodrach, a ustami zbliżył się do mojego ucha.
-Wiem co możemy zrobić przez ten czas.- Szepnął brunet i przygryzł skórę na mojej szyi. Mruknęłam cicho z rozkoszy, a chłopak zostawiał ślady swoich ust na moim obojczyku. Uśmiechnęłam się i odwróciłam do bruneta. Złączyłam nasze wargi w namiętnym pocałunku i pchnęłam na łóżko, aby się położył. Usiadłam na nim okrakiem i znowu zaczęłam całować. Po chwili oderwałam się od niego i wstałam z łóżka.
-Wczoraj, powiedziałam Ci, że jeżeli będziesz grzeczny, zerwiesz ze mnie tą sukienkę...- Mówiłam powoli i ponętnie zbliżając się do drzwi. Gdy stałam tuż przy nich, sięgnęłam po klucz i zamknęłam je na dwa razy.
-Chyba nie chcemy, żeby ktoś nam przeszkadzał?- Powiedziałam i uśmiechnęłam się zadziornie. Przejechałam językiem po górnej wardze. Uniosłam nieco dłoń i gestem pokazałam mu, żeby się zbliżył.

sobota, 14 lutego 2015

Chapter NINE

   Gdy do mojego pokoju wszedł Zayn, zamarłam. Widziałam jak przygląda się Harry'emu. Oboje byli nieźle wkurzeniu... Nie, to nieodpowiednie słowo. Oboje byli nieźle wkurwieni. Tylko dlaczego? Nie bardzo rozumiem. Zmarszczyłam brwi, zamyślając się.
-Chyba przyjdę później. Widzę, że jesteś ZAJĘTA.- Powiedział brunet dokładnie podkreślając ostatnie słowo. Chciałam coś odpowiedzieć, ale wyszedł. Tak po prostu. Wziął, i wyszedł. Stałam chwilę w delikatnym szoku, zastanawiając się, co dokładnie mógł mieć na myśli.
-Ja już pójdę.- Powiedział Harry i delikatnie się uśmiechnął. Nie znałam go zbyt dobrze, ale wiedziałam, że jego uśmiech jest wymuszony. Brak dołeczków na jego policzkach i smutne, matowe oczy. Przytaknęłam, a chłopak wyszedł. Stałam w tym samym miejscu jeszcze przez długi czas. Przeanalizowałam wszystko dokładnie, zastanawiając się o co dokładnie chodziło tej dwójce, i dlaczego mieli tak zmienne nastroje. Z zamyśleń wyrwał mnie dzwoniący telefon. Podeszłam do łóżka i przyłożyłam komórkę do ucha.
-Hejka, Talie.- Powiedziałam z uśmiechem.
-Cześć, może chcesz dzisiaj gdzieś wyskoczyć? Wiesz, do klubu z Ryanem, czy coś...- Powiedziała blondynka tak, jakby się obawiała, że ją wyśmieję.
-Do klubu karaoke?- Zapytałam ze śmiechem.
-Mhm...- Mruknęła cicho.- Ale jeśli nie chcesz, okej.- Dodała szybko. Teraz to już nic nie rozumiem. O co im wszystkim chodzi?
    Po zakończeniu rozmowy, wzięłam ciuchy i poszłam pod prysznic. Gdy wróciłam ubrana do swojego pokoju, zabrałam torebkę i wyruszyłam na dół. Zastałam Nialla w kuchni. Oczywiście, a gdzieżby indziej. Daj spokój! To słodkie, że tyle je... Ale zastanawiam się, jak o to robi, że w ogóle nie tyje... Och... Chciałabym tak.
-Hejka, Liz.- Powiedział chłopak połykając zapewne gryz kanapki, którą trzymał w ręce.
-Liz?- Zapytałam unosząc jedną brew.
-Tak, to słodkie. Zupełnie jak ty.- Uśmiechnął się i wbił palca w mój policzek. Oboje zaśmialiśmy się.
-A tak w ogóle... Idziesz gdzieś, czy co?- Zapytał nadal ze śmiechem.
-Do kosmetyczki... Moje paznokcie dawno nie widziały profesjonalisty.- Zaśmiałam się i pożegnałam z blondynem.
    Gdy moja wizyta u kosmetyczki zakończyła się, czułam się świeżo. Ruszyłam więc do centrum handlowego, aby kupić jakieś ciuchy na wieczór. Weszłam do pierwszego sklepu z ubraniami i po starannym przeszukaniu wszystkich półek, w końcu trafiłam na fajną sukienkę. Była czarna i cała pokryta w cekinach tego samego koloru. Zadowolona wyszłam ze sklepu i skierowałam do butiku. Stwierdziłam, że do tak świetnej sukienki potrzebuję równie świetnych butów. Wybrałam wysokie, czarne szpilki. Później odwiedziłam jeszcze kilka innych sklepów i wyszłam z centrum cała obładowana reklamówkami z ciuchami. Nie miałam zamiaru tyle wydawać, ale... Żadne ale! Jesteś kobietą, czasami Ci się to po prostu należy! Zaśmiałam się wchodząc do mieszkania. Liam siedział w salonie oglądając jakiś film. Był tak pogrążony w seansie, że nawet mnie nie zauważył. Zaśmiałam się po raz kolejny w przeciągu chwili i skierowałam na górę z wszystkimi torbami. Gdy stanęłam przed drzwiami do swojego pokoju, koło mnie pojawił się jakby znikąd Zayn.
-Pomóc Ci może?- Spytał się chyba z grzeczności, bo nie czekając na odpowiedź wziął ode mnie reklamówki i wszedł do pomieszczenia.
-Dzięki, ale mogłam sobie poradzić.- Powiedziałam idąc za nim.
-Po co się męczyć, jak masz mnie?- Odpowiedział brunet pokazując szereg zębów. Zaśmiałam się i walnęłam go dla żartów w ramię.
-Ej! Traktuj swoich dłużników lepiej, albo...
-Jakich dłużników?- Przerwałam chłopakowi. Ten się zaśmiał, wyszczerzył zęby i wyszedł z pokoju. Zaczęłam się śmiać, ale w chwili gdy poczułam wibracje mojego telefonu przy tyłku, przestałam. Wyciągnęłam komórkę z tylnej kieszeni i odblokowałam. Dostałam wiadomość od nieznanego numeru.
Od: Nieznany
Treść: Mam nadzieje, że nigdzie dzisiaj nie wychodzisz.
P.S. Jeżeli domyślasz się o co mi chodzi. ;)
Zastanawiałam się, kto mógłby napisać mi takie coś. Po chwili uświadomiłam sobie, że chyba znam skądś ten numer. Podbiegłam do szafy i odszukałam parę dżinsów sprzed kilku dni. Wsadziłam rękę do kieszeni i wyciągnęłam niebieskawą karteczkę. Porównałam obydwa numery. No tak, to Zayn. Zapisałam numer w telefonie i otworzyłam wiadomość, aby odpowiedzieć.
Do: Zayn
Treść: Tak właściwie, to mam już plany na wieczór.
P.S. Ale z Ciebie dupek!
Wysłałam wiadomość z uśmiechem na twarzy. Po chwili otrzymałam odpowiedź.
Od: Zayn
Treść: Ja dupkiem? Ranisz mnie skarbie! 
Zaśmiałam się po przeczytaniu i odpowiedziałam.
Do: Zayn
Treść: Nie skarbiuj mi tu tak! Ale serio, siedzimy oddaleni od siebie jakieś dwa metry i esemesujemy... To chore nie uważasz? A jeżeli chcesz odpisać to tego nie rób, tylko przyjdź do mnie. 
P.S. Zraniony Zayn? HA HA HA
Po chwili zauważyłam, że drzwi od mojego pokoju uchylają się.
-Nie jesteś naga, czy coś?- Mówi brunet przez szparę.
-Nie histeryzuj i wchodź.- Gdy usłyszał moje słowa, przyłożył teatralnie dłonie do miejsca na klatce piersiowej, w którym znajduję się serce.
-Nie śmiej się! Potrzebuję teraz przyjaciółki do wypłakania się!
-Wypłakania się? Niby czemu?
-Ach... Taka jedna, wredna i opryskliwa suka mnie obraziła.- Powiedział puszczając mi oczko na co przewróciłam oczami.
-A wracając do rozmowy... Gdzie dzisiaj idziesz?
-Do klubu karaoke z Talie i Ryanem.
-Karaoke powiadasz?- Brunet podszedł do mnie wymownie poruszając brwiami.
-A co? Zazdrosny jesteś?- Zaśmiałam się.
-Zazdrosny? Ja? Nie! Wcale! Tylko, jest mi przykro, że nie będziesz się dzisiaj dobrze bawić...
-Co? Czemu?
-Bo ja nie idę! Głuptasie...
-Ej ej ej! Nie nazywaj mnie jak dziecko!
-Jesteś ode mnie młodsza, więc mogę!
-Może i młodsza, ale dojrzalsza.- Powiedziałam z triumfem. Tym razem brunet przewrócił oczami, ale w jego wykonaniu to takie słodkie. Słodkie? HA HA HA.
-A po za tym... Będę się dobrze bawić, bo idziesz ze mną.
-CO?- Powiedział na wpół się śmiejąc.
-To, co przed chwilą słyszałeś. Lepiej idź się ubrać. Nie chcę, żebyś narobił mi wiochy... Przynajmniej ubraniem.- Puściłam mu oczko.
-Sugerujesz, że nie potrafię śpiewać?- Obruszył się Zayn.
-Ty to powiedziałeś, nie ja.- Zaśmiałam się.
-No idź w końcu! No chyba, że chcesz zostać.- Powiedziałam, a brunet wyszedł.
    Po tym jak zrobiłam idealny makijaż i skręciłam włosy na końcówkach, postanowiłam ubrać sukienkę. Gdy w końcu wbiłam się w kawałek materiału, nie mogłam go do końca zapiąć. Podeszłam do łóżka i chwyciłam telefon. Wystukałam numer Zayn'a i wiadomość.
Do: Zayn
Treść: Pomógłbyś mi zapiąć sukienkę? PROOOOOOSZĘ!
Czekałam chwilę na Zayn'a. W chwili gdy chciałam go zwyzywać, drzwi do mojego pokoju otworzyły się i po raz drugi dzisiaj stanął w nich brunet. Ubrany był w czarną koszulkę, i rurki w tym samym kolorze. Jego przydługawe już włosy swobodnie opadały wzdłuż twarzy. Gdy zmierzył mnie wzrokiem, jego źrenice poszerzyły się.
-Chryste Panie...- Wydukał po chwili stania w progu.

czwartek, 12 lutego 2015

Chapter EIGHT

    Po chwili zaczęłam się głośno śmiać. Patrzyłam na Zayn'a, który również się śmieje i zbliża do mnie. Gdy dzieli nas już tylko niewielka odległość opanowuje śmiech i patrzę brunetowi głęboko w oczy. -A więc co miałeś na myśli, mówiąc "Poczekaj, aż wszyscy wyjdą"?- Zachichotałam słodko i położyłam rękę na jego ramieniu przybliżając go do siebie jeszcze bardziej. Chłopak zaśmiał się cicho i złączył nasze usta w pocałunku. Czułam się, jakby motylki w moim brzuchu dostały bzika. Odsunęłam się kawałek od chłopaka i oparłam swoje czoło o jego. Zaśmiałam się delikatnie próbując wyrównać oddech. Nie udało mi się jednak, bo Zayn złapał mnie za uda i podniósł do góry, całując namiętnie. Nogi oplotłam wokół jego pleców nie przerywając pocałunków. Gdy oparł mnie o ścianę, poczułam jak odsuwa się ode mnie.
 -Jesteś na tabletkach, tak?- Pyta się z uśmieszkiem. Nie mogąc wydusić słowa kiwam tylko głową i ponownie łącze nasze wargi. Wplątuje ręce we włosy chłopaka, gdy czuję, że ten wsuwa rękę pod spodnie od mojej piżamy. No tak. Mam na sobie tą obciachową piżamę. Odsuwam się od niego zbyt gwałtownie, na co mierzy mnie wzrokiem.
 -Coś nie tak?
 -Ugh... Nie czekaj, tylko się pozbędę tej obciachowej piżamy.
 -Tylko na to czekałem.- Powiedział Zayn z chytrym uśmieszkiem. Przewróciłam oczami i zwróciłam do swojego pokoju.
 -Ej... EJ!- Usłyszałam krzyk bruneta. Nie zważałam jednak na to, a gdy weszłam natychmiast zrzuciłam z siebie piżamę. Wyszłam będąc w samej bieliźnie. Zastałam Zayn'a kierującego się po schodach na górę. Gdy mnie zobaczył zastygł w miejscu. Uśmiechnęłam się zadziornie i podeszłam, uwodzicielsko szepcząc mu do ucha.
 -Możemy kontynuować.- Brunet cicho zaśmiał się i wpił w moje wargi. Znowu mnie podniósł i przyparł o ścianę. Ręce wplątałam w jego włosy i delikatnie pociągnęłam. W odpowiedzi usłyszałam cichy jęk bruneta. Opuściłam jedną rękę, kierując się do paska od jego spodni. Gdy w końcu uporałam się z jego odpięciem ściągnęłam chłopakowi dżinsy do kolan. Na jego czarnych bokserkach było widoczne zgrubienie. Przejechałam palcami po materiale, a Zayn cicho jęknął i odchylił głowę. Skorzystałam z okazji i zaczęłam całować jego szyję. Po krótkiej chwili zaczęłam przygryzać i pieścić jego delikatną skórę przy szyi. Gdy dotarłam do miejsca, gdzie szczęka spotyka się z szyją, chłopak mruknął. Lewą ręką trzymałam jego kark, a prawą wsunęłam w bokserki. Ujęłam jego erekcję i zamknęłam ją w swojej pięści. Zaczęłam poruszać dłonią w górę i w dół. Chłopak oparł swoją głowę o moje czoło, a ja nie przestawałam całować jego szyi. W końcu zauważyłam, że Zayn cały spina się, a przy mojej ręce czuję lepką ciecz. Uśmiechnęłam się do siebie, gdy poczułam usta bruneta przy swoim uchu.
 -Pozwól, że teraz zajmę się Tobą...- Powiedział cicho i uwodzicielsko. Zaśmiałam się cicho i miałam coś odpowiedzieć, ale brunet wpił się w moje wargi. Całowaliśmy się długo i namiętnie, a ja poczułam, że przyjemne uczucie w dole mojego brzucha narasta. Uśmiechnęłam się przesz pocałunek, a ciemnooki przeniósł się na moją szyję, lekko ją przygryzając. Jęknęłam cicho, gdy poczułam jego palce na mojej kobiecości. Poruszał się coraz szybciej i dokładniej. Wplotłam palce w jego włosy. Po chwili poczułam jak sztywnieją mi nogi. Odsunęłam się od chłopaka i oparłam o ścianę całkowicie oddając się przyjemności. Usłyszałam cichy śmiech chłopaka. Popatrzyłam na niego otwierając jedno, a potem drugie oko.
 -Śmiejesz się ze mnie?- Zapytałam przyciągając się do niego bliżej.
 -Ja? Nigdy.- Odpowiedział mi brunet i złączył nasze wargi w namiętnym pocałunku. Złapał mnie za uda i pociągnął do sypialni.
   Obudziłam się gdy było ciemno. Popatrzyłam na zegarek i ujrzałam 2:21. Natychmiast zerwałam się ubierając w jakieś ciuchy. Gdy skończyłam, podbiegłam do Zayn'a śpiącego na moim łóżku i zaczęłam go szarpać za ramię. Chłopak jęknął w niezadowoleniu i nakrył głowę poduszką.
 -Zayn! Obudź się! Mogą zaraz wrócić!- Krzyczałam szeptem w obawie, że pozostali lokatorzy właśnie przekraczają próg mieszkania.
 -I co?- Jęknął znowu. Wywróciłam oczami i ściągnęłam z niego kołdrę.
 -I to, że śpisz nago w moim łóżku?- Powiedziałam z irytacją.
 -Nie mów, że Ci się nie podoba.- Powiedział brunet i podniósł się. Gdy siedział przeczesał ręką swoje i tak już podburzone włosy, po czym wstał.
 -Nie mówię, że mi się nie podoba, ale...
 -Ale, ale... Siedź już cicho. Masz taki irytujący głos.- Powiedział i zbliżył się do mnie. Gdy był już wystarczająco blisko, nachylił się i pocałował z pasją. Położyłam ręce na jego karku i oddałam pocałunek. Chłopak odsunął się i uśmiechnął zadziornie.
 -Już Ci nie przeszkadza, że jestem nagi?- Zaśmiał się i ponownie nachylił. Myślałam, że znowu mnie pocałuje, ale on jednak wziął tylko coś zza mnie. Okazała się być to jego koszulka. Przewróciłam oczami i się zaśmiałam. Chłopak również się uśmiechnął i założył koszulkę. Po chwili odnalazł swoje bokserki i naciągnął je na siebie kierując się do drzwi. Odwrócił się gdy stał w drzwiach spojrzał na mnie. Uśmiechnął się i otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale usłyszeliśmy trzask drzwi. Byłam przerażona. Zayn stał w moich drzwiach bez spodni, a ja w samym staniku. Chłopak pospiesznie zaczął zakładać spodnie, a ja rzuciłam się po szlafrok. W momencie gdy stanęłam w szlafroku przed Zayn'em, mówiąc mu co ma robić, żeby nie zwrócić na siebie uwagi, przyszedł Louis.
 -Cześć Lizzie... i Zayn?- Powiedział szatyn marszcząc brwi. Zaśmiałam się nerwowo i zerknęłam na bruneta. Denerwował się tak samo jak ja.
 -Ja...
 -Chciała iść pod prysznic, a ja wparowałem do jej pokoju. Właśnie skończyła się na mnie wydzierać.- Powiedział Zayn z obruszoną miną. Ja jednak wiedziałam, że w środku skacze ze szczęścia, że coś wymyślił. Chłopak puścił mi niewidoczne dla Louisa oczko i odwrócił się odchodząc. Postanowiłam ciągnąć to dalej i krzyknęłam za chłopakiem.
 -Następnym razem pukaj! Idiota...-Ostatnie słowo powiedziałam w sumie bardziej do siebie.
 -Przepraszam za Zayn'a, jest trochę... Nie do opanowania...- Zaśmiał się niebieskooki chłopak. Również uważam, że jest nie do opanowania, ale w inny sposób. Popatrzyłam się na szatyna i zauważyłam jak świetnie wygląda w zwykłej czarnej bluzce bez rękawów i rurkach. Uśmiechnęłam się delikatnie.
 -Lizzie!- Potrząsnął mną Lou.- Przestałaś kontaktować.- Zaśmiał się szatyn. Dołączyłam do niego i powiedziałam.
 -Przepraszam, idę się położyć. Może pogadamy jutro?
 -Yhmm... Nie miałaś się przypadkiem iść kąpać?- Powiedział uśmiechając się zadziornie. Zapomniałam, jak wydostałam się z niezręcznej sytuacji. Przytaknęłam głową i skierowałam się natychmiast do łazienki. Usłyszałam za sobą głośny śmiech szatyna, i sama również się zaśmiałam. Umyłam szybko włosy i opuściłam łazienkę.
   Gdy wróciłam do pokoju, rzuciłam się na łóżko i głośno westchnęłam. Zrzuciłam z siebie szlafrok i będąc w samej bieliźnie weszłam pod kołdrę. W nocy było mi gorąco, więc zrzuciłam z siebie nakrycie. Rano obudziło mnie ciche pukanie.
 -Proszę!- Jęknęłam i przewróciłam się na drugi bok. Usłyszałam, że ktoś w chodzi do pokoju.
 -Hejka, sorki, że przeszkadzam, ale...- Ktoś przerwał. Ze zniecierpliwieniem otworzyłam oczy i ujrzałam Harry'ego. Patrzył na mnie tak jakoś dziwnie... Nie wiedział co powiedzieć i lustrował mnie wzrokiem. Dopiero po chwili, zrozumiałam, o co chodzi. LEŻAŁAM NA ŁÓŻKU W SAMEJ BIELIŹNIE. Chcąc wstać, wykonałam zbyt gwałtowny ruch i wylądowałam na podłodze po drugiej stronie. Na szczęście obok szlafroka. Rzucałam się chwilę niezgrabnie, zanim zdołałam go założyć. Po chwili jednak wstałam i wyprostowałam się.
-Yhmm.. A więc przyszedłeś...?- Zapytałam próbując ukryć czerwone policzki i wyraz zażenowania na twarzy.

Harry's POV
Rano przyjechałem do "mojego" nowego mieszkania. Chłopaki pomogli mi pownosić rzeczy, a gdy skończyliśmy, skierowałem się do pokoju Lizzie. Stanąłem przed jej drzwiami, zastanawiając się co powinienem powiedzieć. W końcu poddałem się i postanowiłem iść "na żywioł". Zapukałem do drzwi i usłyszałem zmęczone "proszę". Pewnie spała, a ja ją obudziłem. Niezbyt dobry początek dnia. Pochłonięty wyobrażaniem sobie jak słodko i niewinnie wygląda dziewczyna podczas snu, zostałem szturchnięty w ramię. Odwróciłem się gwałtownie i zobaczyłem Nialla, który się śmieje.
-Powiedziała, że możesz wejść.- Powiedział blondyn parskając śmiechem. Ruszył w stronę swojego pokoju wciąż nie mogąc przestać się śmiać. Złapałem za klamkę i wszedłem.
-Hejka, sorki, że przeszkadzam, ale...- Zacząłem w ogóle nie patrząc na dziewczynę. Starałem się jak najciszej zamknąć drzwi, bo sam nie lubię, jak ktoś rano hałasuje, i to w dodatku we własnym pokoju. Podniosłem wzrok na łóżko i zobaczyłem... O Boże... Leżała w samej koronkowej bieliźnie, plecami do mnie. Poczułem jak moje bokserki robią się ciaśniejsze. Jak dobrze, że mam dresy. Nie odzywałem się przez chwilę ze zdumienia, więc brunetka odwróciła się twarzą do mnie. Miała zmarszczone brwi, zastanawiając się o co mi chodzi. Po chwili chyba zdała sobie sprawę, że leży prawie naga i z impetem spadła na podłogę. Chciałem się zaśmiać, ale wciąż nie mogłem przestać sobie przypominać, jak świetnie wyglądała gdy wszedłem do jej pokoju. Wstała już w szlafroku, ciasno się nim owijając. Uśmiechnąłem się delikatnie.
-Yhmm... A więc przyszedłeś...?- Spytała sugerując ręką, że mam dokończyć.
-Ja...- Ktoś nam przerwał wchodząc do pokoju.
-Cześć Lizzie. Usłyszałem jakiś hałas z dołu i pomyślałem, że już wstałaś. Chciałbym omówić szczegóły wczorajszego wieczoru jeżeli wiesz o czym mówię.- To był Zayn. Co on tutaj robi? I, jak to wczorajszego wieczoru? Co? Nic nie rozumiem. Gdy wzrok bruneta spoczął na mnie, na chwilę się zatrzymał. Wyglądaliśmy pewnie tak samo. Przerażeni widokiem tego drugiego, z pytającym spojrzeniem i zaciśniętą szczęką.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Udało mi się! Padam na twarz, ale rozdział jest!
BARDZO proszę o komentarze. Nie muszą być jakoś kosmicznie długie, ale zawsze coś. :3
+Następny pojawi się w sobotę, w Walentynki. <3

poniedziałek, 9 lutego 2015

Chapter SEVEN

    Cześć, Harry...-Powiedziałam cicho i delikatnie się uśmiechnęłam. Chłopak jednak nie odwzajemnił mojego uśmiechu. Spuściłam głowę na dół, ale natychmiast ją podniosłam.
-Słuchaj... Ja naprawdę...- Zaczęłam nieśmiało, ale chłopak mi przerwał.
-Tak, wiem... Możemy o tym nie rozmawiać? Przynajmniej na razie... Udawajmy, że wcale się nie spotkaliśmy, że nie było tego całego wypadu na ryby, że...
-Dobrze.- Tym razem ja przerwałam chłopakowi. Uśmiechnął się słabo i skinął głową, po czym wyszedł z kuchni. Nie wiedziałam co o tym myśleć. Nie wiem co do niego czułam, i czy w ogóle coś do niego czułam. Nie byłam w stanie stwierdzić tego po dwóch dniach znajomości. Ale z Zayn'em jesteście przyjaciółmi z korzyściami. Westchnęłam smutno i zalałam herbatę.
Gdy weszłam do salonu chłopaki prowadzili ożywioną rozmowę. Gdy mnie zobaczyli, prawie natychmiast rzucili się, żeby mi pomóc. Niall był pierwszy, a gdy wziął ode mnie tacę z kubkami i dzbankiem z herbatą, puścił mi oczko. Zaśmiałam się cicho i usiadłam w fotelu, najdalej jak to możliwe od wszystkich.
Długo dyskutowaliśmy na temat wynajęcia pokoi. W końcu postanowiliśmy, że Zayn i Niall będą mieszkać razem, podobnie jak Liam i Harry. Louis miał mieszkać sam, i pewnie cieszył się z tego powodu. Gdy w końcu przeszliśmy do ustalania ceny, odezwał się Liam.
-Może 20 000 funtów na początek?- Gdy usłyszałam tą horrendalnie wysoką cenę, o mało nie zakrztusiłam się herbatą, której łyk wzięłam przed chwilą.
-Żartujesz sobie ze mnie?- Powiedziałam śmiejąc się. Na twarzy żadnego z chłopaków nie widziałam cienia uśmiechu. Liam mówił poważnie.- Nie! Nie zgadzam się...
-Tak myślałem... To 30 000?- Gdy usłyszałam słowa Liama zrobiłam wielkie oczy.
-To stanowczo za dużo! Jakbyście zaproponowali 5 000, to bym się cieszyła!- Zaśmiałam się sztucznie. Nie wiedziałam jak się zachować, z jednej strony, była to kusząca cena.. Nie! Oszalałaś? Nigdy nie brałaś tak wysokiego czynszu!
-Ale zdajesz sobie sprawę, że jesteśmy piątką chłopaków?- Przytaknęłam głową.
-Tak... I co z tego?
-Będziemy sprawiać DUŻO kłopotów, a po za tym...
-Och! Dajcie spokój!- Odparłam trochę za gwałtownie niż wszyscy się spodziewali.- Przepraszam... Chodzi o to, że 20 000 funtów, to stanowczo za dużo jak na to mieszkanie. Zwłaszcza, że będę mieszkać z wami.- Powiedziałam o wiele spokojniej niż przedtem.
    Jakieś trzy godziny dyskutowaliśmy... Wróć. Kłóciliśmy się o to, ile czynszu będą płacić miesięcznie chłopcy. Stanęliśmy przy 12 500 funtów, ponieważ byłam już strasznie zmęczona i nie chciało mi się prowadzić tej bezsensownej kłótni z chłopakami. Gdy wyszli, poszłam pod prysznic, aby się odprężyć i zapomnieć o wszystkim co się dzisiaj wydarzyło. Gorąca woda rozluźniła moje napięte mięśnie, a jabłkowy żel pod prysznic i lawendowy szampon uspokoiły moje myśli. Po wyjściu spod prysznica narzuciłam na siebie czarną bokserkę i szare, długie dresy.
    Gdy wyciągnęłam się na łóżku, zaczęłam rozmyślać o wszystkim. Zmęczona rozmyślaniem nad moimi problemami zasnęłam na kołdrze. rano obudziłam się przemarznięta, bo zapomniałam zamknąć okna na noc, a spałam na kołdrze. Stanęłam i podchodząc do okna, żeby je zamknąć, wyjrzałam za nie i zauważyłam, że pada mocny deszcz. Jęknęłam niezadowolona i poszłam się ubrać. Gdy zeszłam na dół, popatrzyłam na zegar i zobaczyłam, że mam jeszcze tylko pół godziny do rozpoczęcia zajęć na uczelni. Uszykowałam się najszybciej jak tylko mogłam i wyszłam, upewniając się ze trzy razy, czy aby na pewno zamknęłam drzwi.
    Kika następnych dni wyglądało podobnie. Jedzenie, uczelnia, krótka rozmowa z Natalie i Ryan'em, łóżko... I tak w kółko. Zmieniło się to, gdy nastała niedziela, co idzie z wprowadzeniem się chłopców. Wstałam wcześniej, niż zwykle w niedzielę wstaje, uszykowałam się i posprzątałam jeszcze trochę w mieszkaniu. Siedziałam i czekałam czując motylki w brzuchu. Lizzie! Co się z Tobą dzieje? To tylko kolejni współlokatorzy! Może i tak, ale nie da się ukryć, że jest to piątka chłopców, z których każdy jest przystojny!
    Czułam ewidentne podniecenie, a gdy usłyszałam dźwięk dzwonka podskoczyłam na kanapie. Zaśmiałam się sama z siebie i podeszłam do drzwi. Otworzyłam i zauważyłam Liama i Louisa. Oboje szeroko się uśmiechali, a ja odwzajemniłam ich gest. Zaprosiłam ich do środka i pomogłam, jak tylko mogłam, wnieść im wszystkie rzeczy.
    Gdy skończyłam im pomagać, natychmiast opadłam na kanapę, ciężko wzdychając. Chłopaki śmiejąc się dołączyli do mnie. Po chwili usłyszeliśmy pukanie. Przewróciłam oczami, podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Za nimi stali Niall i Zayn, uśmiechając się do mnie ciepło.
Niall trzymał wielkie, szare pudełko, a Zayn butelkę albo trzy... jakiegoś alokoholu. Zaprosiłam ich ze śmiechem do środka. Zastanawiało mnie, dlaczego nie ma Harry'ego. Liam chyba wyczuł moją niepewność i zabrał mnie do kuchni pod pretekstem zrobienia herbaty.
-Gdzie...- Zaczęłam gdy tylko weszłam do kuchni.
-Hazzy dzisiaj nie będzie.- Odpowiedział chłopak wlepiając we mnie swoje jasnobrązowe tęczówki. Zmarszczyłam brwi i spuściłam wzrok na ziemię, aby brunet nie zauważył smutku w moich oczach.
-Nie mógł dzisiaj przyjść, chociaż bardzo chciał... Coś... Coś go zatrzymało.- Przytaknęłam i po chwili wyszliśmy z kuchni.
-A gdzie herbata?- Zapytał Niall patrząc na nas ze zdziwieniem. Otworzyłam usta, ale zamknęłam je natychmiast, nie wiedząc co powiedzieć. Louis, który siedział na przeciwko niego spiorunował go wzrokiem, a Niall natychmiast pojął aluzję. Zayn próbując zmienić temat chwycił za jedną z butelek z szampanem i wstał z kanapy. Uśmiechnęłam się i wyskoczyłam z powrotem do kuchni po kieliszki. Gdy wróciłam i postawiłam szkło na stoliku, Lou chwycił za drugą butelkę i natychmiast ją otworzył.
-Za nasze nowe mieszkanie!- Krzyknął i otworzył butelkę z szampanem. Wszyscy, oprócz Zayn'a wzięliśmy kiliszek do rąk i delikatnie się nim stuknęliśmy. Widziałam rozbawienie na twarzy bruneta, ale odłożył butelkę chwytając za kieliszek.
-I za naszą wspaniałą współlokatorkę.- Mówiąc to puścił mi oczko
-I za torta!- Krzyknął Niall otwierając duże, szare pudło. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. W tym momencie dołączyła do nas Natalie.
-Dobrze usłyszałam, kupiłaś torta?- Powiedziała dziewczyna wchodząc do salonu. Zrobiła lekko zdziwioną minę, gdy zobaczyła czwórkę chłopaków. Przerywając niezręczną, przynajmniej dla mnie, chwilę, odezwał się Louis.
-Jestem Louis, zapewne Natalie?- Spytał, a dziewczyna przytaknęła głową z uśmiechem. Gdy uścisnęli sobie ręce, do Natalie podszedł Liam.
-Liam.- Uśmiechnął się do niej słodko, co odwzajemniła, i uścisnął jej dłoń. Gdy zerknęłam na Nialla stał jak zaczarowany. Zachichotałam chicho i odwróciłam wzrok patrząc na Natalie. Tym razem to ona podeszła i uśmiechnęła się zaczepnie wystawiając rękę.
-Natalie.- Zayn się cicho zaśmiał, ale uścisnął jej dłoń.
-Zayn.- Mówiąc to, blondynka wyglądała jakby doznała szoku. Po chwili otrząsnęła się jednak z zamiarem usadowienia się na fotelu. Jednak gdy napotkała spojrzenie Nialla, poderwała się do góry i podeszła do niego.
-Niall, prawda?- Uśmiechnęła się do niego słodko. Chłopak wyglądał nadal na zszokowanego, ale odwzajemnił jej gest przytakując głową.
     "Impreza" trwała do trzeciej nad ranem. Wszyscy, oprócz mnie rzecz jasna, poszli spać. Wiedziałam , że powinnam już spać od jakiś trzech godzin, bo jutro mam zajęcia, jednak nie mogłam. Myślałam o dzisiejszym wieczorze. Nagle złapało mnie natchnienie. Jako, że moja gitara została zniszczona, w dzień "włamania" Harry'ego, musiałam zejść na dół, aby usiąść przy pianinie. Wzięłam ze sobą ołówek i kartkę i popędziłam w dół do salonu. Pozamykałam wszędzie drzwi, aby upewnić się, że nikogo nie obudzę, po czym zaczęłam komponować. Uwielbiam to robić, zwłaszcza późno w nocy.
Nim się spostrzegłam, zaczęło się robić jasno. Przetarłam oczy i zobaczyłam na zegarze 7:58. Jęknęłam cicho i zeszłam z krzesła. Poszłam do kuchni, a gdy zobaczyłam w niej Nialla, lekko się wzdrygnęłam.
-Cz-cześć.- Powiedziałam niepewnie spoglądając na blondyna.
-Cześć.- Powiedział i słodko się uśmiechnął, po czym ziewnął. Zaśmiałam się cicho i podeszłam do czajnika. Nalałam do niego wodę i włączyłam. Odwróciłam się do chłopaka twarzą i oparłam o blat. Patrzył na mnie jakby się wahał, czy może coś powiedzieć.
-Co?- Zapytałam z uśmiechem. Otworzył usta, ale po chwili je zamknął. Po momencie ciszy, w końcu się odezwał.
-Nie powiem Ci.- zaśmiał się i pokazał mi język.
-Ale czego?- Zaśmiałam się głośniej.- A tak w ogóle, co tu robisz tak wcześnie?
-Nie powiem. Jest to częściowo związane z tym, czego nie mogę Ci powiedzieć.- Uśmiechnął się chytrze. Westchnęłam i przewróciłam oczami. Gdy odwróciłam się, by zalać herbatę usłyszałam głos Nialla po lewej stronie.
-Ale zapytać się mogę... Gdzie Natalie lubi chodzić?- Spytał się cicho, tak jakby się obawiał, że go usłyszę. Przeanalizowałam jego pytanie, po czym odwróciłam się do niego. Patrzył na mnie ze zdenerwowaniem i niecierpliwością. Uśmiechnęłam się zadziornie i złapałam za kubek herbaty.
-Zabierz ją do miejsca, gdzie jest dobre jedzenie, a  potem na romantyczny spacer do parku.- Zaczepiłam go ramieniem i uśmiechnęłam się. Gdy wyszłam z kuchni usłyszałam jego słodki chichot. Stając na początku korytarzu, zauważyłam Zayn'a. Szedł w czarnym ręczniku zwisającym mu nisko na biodrach. Jego włosy i tors były mokre, więc musiał niedawno wziąć prysznic. Patrzyłam na niego za długo, bo gdy mijał mnie rzucił zaczepnie z rozbawieniem w głosie.
-Poczekaj, aż wszyscy wyjdą.- Ocknęłam się natychmiast. Parsknęłam na niego i poszłam do pokoju. Gdy przekroczyłam próg zauważyłam śliniącą się blondynkę na moim łóżku. Upiłam łyk herbaty i położyłam się koło niej, mocno ją przytulając. Dziewczyna gwałtownie się poruszyła i popatrzyła na mnie.
-Nie powinnaś być na zajęciach?- Zapytała przecierając oczy.
-Ee... Olałam je dzisiaj. Mam ciekawsze zajęcia do roboty, i muszę odespać. Nie spałam całą noc!- Powiedziałam, a blondynka popatrzyła na mnie i wymownie poruszyła brwiami.
-Talie! UGH... Zawsze jesteś taka zboczona?- Zaśmiałam się i walnęłam delikatnie dziewczynę.
-Dobrze wiesz, że tak... A wracając do wczoraj... Nie mówiłaś, że Zayn jest taki gorący!- Uśmiechnęła się zadziornie. Przewróciłam oczami, na co odparła.- Ale ten blondyn. O BOŻE! Myślałam, że się rozpłynę jak go zobaczyłam! Jest taki uroczy! Naprawdę... Zastanawiałam się gdzieś go wyciągnąć... Co ty na to?- Powiedziała, a ja uśmiechnęłam się w duchu. Jednak pokazałam tylko grymas i od razu pokręciłam głową.
-Nie rób tego... To zły pomysł.
-Dlaczego?
-Może najpierw lepiej go poznaj?- Spytałam, a ona zmierzyła mnie wzrokiem i się zaśmiała.
-Co?
-Nic, po za tym, że dwa dni temu wyszłaś z jednym z nich o piątej rano...- Powiedziała próbując opanować śmiech.  Zarumieniłam się, przypominając, co robiłam kilka godzin później z Zayn'em.
-Lizzie?
-Tak?
-Czy coś się między wami wydarzyło? No wiesz, coś więcej?
-Między mną a Harry'm?- Upewniłam się.
-A kim?- Zaczerwieniłam się jeszcze bardziej.
-LIZZIE? Czy wydarzyło się coś, o czym nie mam zielonego pojęcia!?- Krzyknęła Natalie. Momentalnie moja dłoń wylądowała na jej ustach, aby zakryć dalsze krzyki.
-ĆŚŚ... Powiem Ci, ale siedź cicho.- Przytaknęła.
-A więc, jak wróciłam do domu, po ty jak wyszłaś, przyszedł do mnie Zayn i...- Przerwało mi pukanie do drzwi. Zaraz potem, przez szparę między drzwiami a ścianą, wyłonił się Niall.
-Cześć, mogę na chwilę zabrać Talie?- Uśmiechnął się do mnie, po czym zwrócił wzrok na blondynkę. Przytaknęła nieprzytomnie i wstała.
Wróciła do pokoju po kilku minutach i wyglądała jakby miała zaraz zacząć krzyczeć. Niestety, nie myliłam się.
-LIZZIE!- Zaczęła piszczeć blondynka.- ZAPROSIŁ MNIE NA KOLACJĘ DZISIAJ. DZISIAJ ROZUMIESZ?- Piszczała dalej, a chwilę później w drzwiach pojawił się Zayn.
-Coś się stało? Usłyszałem piski i...- Powiedział przebiegając wzrokiem po pokoju. Zatrzymał się na mnie, a ja zdałam sobie sprawę, że chciałam się przebrać i zdjęłam koszulkę. Aktualnie siedziałam w krótkich dresach, które służą mi jako piżama, i staniku. Zaśmiałam się i popatrzyłam Zayn'owi w oczy.
-Wynoś się. Tylko rozmawiamy.- Zaśmiał się i przytaknął, ale nie opuścił pokoju nadal wpatrując się we mnie. Natalie stała trochę zszokowana, że pozwalam mu stać w pokoju, zwłaszcza, że nie mam na sobie bluzki. Spiorunowałam wzrokiem Zayn'a, a ten od razu wyszedł.
-C-co to... było?- Jąkała się blondynka.
-Uhmm... Ja...
-LIZZIE, PYTAM SIĘ, CO TO DO JASNEJ CHOLERY BYŁO.- Krzyknęła dziewczyna, a ja jak poparzona pobiegłam do drzwi, zamykając je na klucz.
-ĆŚŚ! Zamknij się, a Ci wyjaśnię.- Przewróciła oczami, a ja zaczęłam moją opowieść. Przez cały czas Natalie, miała buzię otwartą. Gdy skończyłam, potrzebowała chwili, żeby ogarnąć myśli.
-Więc... Ty i Zayn... Sypiacie?
-To była jednorazowa przygoda!- Obruszyłam się.
-Ale teraz u Ciebie mieszka.- Musiałam przyznać jej rację.
-Ale jesteśmy tylko przyjaciółmi.
-To dobrze... Jakoś jemu ufam najmniej z nich wszystkich... A co na to Loczek?
-Uhm.... On jeszcze nie wie... I chyba nie chcę, żeby się dowiedział...- Powiedziałam, a Natalie prychnęła.
-Jeżeli chcesz zacząć... Jeżeli chcesz coś poważnego, nie powinnaś go okłamywać. Powinnaś powiedzieć mu...
-Że spałam z jego najlepszym przyjacielem w drugi dzień znajomości!?- Krzyknęłam trochę za głośno i modliłam się, aby nikt więcej, oprócz Talie, tego nie usłyszał.
    Po tej bezsensownej i ostrej wymianie zdań otworzyłam drzwi i wyszłam na korytarz. Zastałam tam zszokowanego Louis'a, który patrzył na mnie dość dziwnie... O nie! Nie mógł usłyszeć!
-J-ja... Chciałem się zapytać, czy idziesz dzisiaj z nami na imprezę i....
-Słyszałeś?
-C-co!?- Spytał z jeszcze większym szokiem niż przedtem.
-Pytam się czy słyszałeś.
-T-tak jakby... Znaczy się nie całość... Znaczy się... Nie to, że podsłuchiwałem!- Gubił się we własnych słowach.
-Spokojnie... Nigdy bym Cię o to nie podejrzewała... Ale skoro już wiesz... Mogę Cię prosić, o dochowanie tej tajemnicy?- Uśmiechnęłam się delikatnie. Widziałam, jak Louis momentalnie się rozluźnia. Uśmiechnął się szeroko i przytaknął.
-To... Jesteś zła?- Zapytał. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że trzyma coś w rękach. Przyjrzałam się uważniej i zauważyłam zeszyt, z którego wystawały fragmenty nut i tekstów. Uśmiechnęłam się delikatnie i pokręciłam głową.
-Nie... A na imprezę nie idę... zostaję dzisiaj w domu. Nie chcę mi się wychodzić, a po za tym... Mam jutro zajęcia.
-To nie idź na nie.- Zaśmiał się Lou.
-Nie mogę... Już dzisiaj sobie odpuściłam.- Uśmiechnęłam się.
    Pod wieczór, gdy Niall i Talie wyszli na swoją randkę, a chłopaki wyszli na imprezę, zostałam sama w salonie. Oglądałam jakiś głupi film myśląc, że jestem sama, przebrałam się w najbardziej wygodną, ale za to i najbardziej obciachową, piżamę na świecie. Miałam na sobie długą bluzkę na krótki rękawek, puchate, różowe spodnie i kapcie w kształcie stóp dinozaura. Odwróciłam się tak, że moje stopy oparte były o oparcie, a głowa prawie dotykała podłogi. Znudziłam się filmem, więc włączyłam jakiś kanał muzyczny. Usłyszałam fajną piosenkę, więc wstałam i zaczęłam się wydurniać śmiejąc się sama z siebie. Wypiłam wcześniej trzy kieliszki wina, więc nie pomogło mi to w racjonalnym myśleniu. Postanowiłam, że zabawię się w karaoke i włączyłam je na telewizorze. Zaczęłam śpiewać, tańczyć... Wyglądałam co najmniej jak debil. Po kilku piosenkach, rzuciłam się w poprzek na kanapę, a przy futrynie drzwi od kuchni, zauważyłam smukłą, ciemną sylwetkę Zayn'a opierającego się o ścianę.
-Ślicznie śpiewasz.- Powiedział i zaśmiał się cicho. Poczułam jak moje policzki zaczynają piec i dziękowałam w duchu za to, że jest ciemno i nie zobaczy mojej buraczanej twarzy.

niedziela, 8 lutego 2015

Chapter SIX

Lizzie's POV
    Obudziłam się rano, czując, że leżę na czymś twardym. Było mi bardzo nie wygodnie, więc zaczęłam się kręcić. Gdy doszłam do wniosku, że nic mi to nie da, otworzyłam oczy i usiadłam. Odwróciłam głowę w lewo i zobaczyłam Zayn'a. Wpatrywałam się w niego przez dłuższą chwilę. Wyglądał tak niewinnie. Jego ciemne długie rzęsy, spokojnie spoczywały na jego policzkach, a na ustach majaczył delikatny uśmiech. Gdy pokazał swoje zęby, miałam już pewność, że nie śpi. Walnęłam go poduszką w głowę.
-Ała! Za co to?- Jęknął chłopak patrząc na mnie z wyrzutem.
-Za oszukiwanie.- Powiedziałam obojętnie i wstałam. Dopiero gdy w stanęłam prosto zdałam sobie sprawę, że jestem naga. Nie przejęłam się tym jednak za bardzo, bo kogo miałabym się wstydzić? Zayn'a? Chłopaka, który widział mnie nagą ostatniej nocy? Chłopaka z którym uprawiałam niezobowiązujący seks? Niezobowiązujący? Na pewno? A po za tym, skoro nie uciekł, gdy zobaczył mnie nagą, to po co mam się wstydzić? Z zamyślenia wyrwał mnie głos Zayn'a.
-Ogólnie, to nie mam nic do tego, że bez krępacji stoisz przede mną naga, ale jeżeli nie chcesz tutaj zostać, to lepiej się ubierz.- Powiedział ciemnowłosy i puścił mi oczko. Zaśmiałam się cicho i poszłam zebrać ciuchy. Zabrałam szybko, na szczęście długą, koszulkę i zarzuciłam ją na siebie. Zabrałam czyste ciuchy, i miałam wychodzić już do łazienki, ale odwróciłam się by zobaczyć ubierającego bokserki mulata. Uśmiechnęłam się i oparłam o framugę drzwi.
-Ale między nami wszystko po staremu?- Spytałam widząc, że chłopak się odwraca.
-Nie inaczej.- Odpowiedział z uśmiechem i założył koszulkę. Przytaknęłam i wyszłam do łazienki. Gdy wróciłam, nie zastałam Zayn'a w pokoju, więc myśląc, że już poszedł zeszłam do kuchni, żeby zrobić coś do jedzenia. Wzdrygnęłam się widząc chłopaka krzątającego się po kuchni. Po chwili odwrócił się do mnie i z uśmiechem zapytał.
-Co się tak dziwisz? Głodny nie wyjdę.- Zaśmiałam się słysząc jego słowa. Podeszłam bliżej, by zobaczyć co przygotowuje ciemnooki, ale od razu odciągnął mnie ręką.
-Dowiesz się jak skończę.- Minął mnie i kontynuował to, co zaczął przed chwilą. Wzruszyłam ramionami usiadłam na blacie.
    Machałam nogami bez celu już dłuższą chwilę, ale gdy poczułam znajomy mi zapach z dzieciństwa, od razu się uśmiechnęłam.
-Gofry?- Zapytałam z nadzieją w głosie i zeskoczyłam z blatu. Nie jadłam ich od podstawówki. I masz ku temu powody. Natychmiast skrzywiłam się rozmyślając o dodatkowych kilogramach. Spuściłam głowę ze smutkiem.
-Ej, ej... Spójrz na mnie.- Usłyszałam niski głos przed sobą. Zignorowałam go, i zaczęłam się odwracać, gdy chłopak pociągnął mnie za ramię tak, że stałam do niego przodem. Nie dałam za wygraną i dalej trzymałam głowę nisko. Zayn złapał mnie dłonią za podbródek i podciągnął do góry. Napotkałam jego idealnie brązowe oczy, szukające odpowiedzi na pytanie.
-Nic... Po prostu... Nie mogę ich zjeść.- Uśmiechnęłam się słabo.
-Nie możesz ich jeść, bo...?
-Ugh... Musimy o tym rozmawiać?
-Tak, musimy.
-No bo... Ugh... Bo się odchudzam.- Przewróciłam oczami, a Zayn puścił mój podbródek. Nie przestawał jednak wpatrywać się w moje oczy.
-Żartujesz sobie?- Powiedział marszcząc brwi.
-Miałabym żartować o swojej nadwadze? To chyba ty żartujesz.- Odparłam agresywniej niż się spodziewałam.
-O... Nadwadze?- Chłopak roześmiał się głośno nadal się we mnie wpatrując.
-Widzisz? Śmiejesz się, co potwierdza moje słowa.- Zayn spoważniał natychmiast.
-Oszalałaś? Śmieszy mnie po prostu to, że uważasz, iż masz nadwagę. No proszę Cię. Nie masz nawet powodów, do tego, żeby tak myśleć. Spójrz na Siebie. Masz niesamowity charakter. Z pozoru jesteś miła, ale jak się Ciebie trochę lepiej pozna, pokazujesz pazury. Masz długie nogi, kręcone włosy, jesteś wysoka i niesamowicie szczupła. Jednocześnie masz idealne kształty. Na serio, nie musisz się martwić wagą.- Stałam przed jednym z najprzystojniejszych mężczyzn na świecie, który właśnie mnie komplementował. Chyba pierwszy raz w życiu, nie wiedziałam co powiedzieć przez tak długi czas. Na serio, myślałam, że mijają godziny, a przenikliwe, brązowe tęczówki, które lustrowały moją dusze, wcale nie pomagały mi się uspokoić.
-J-ja... Nie wiedziałam, że tak o mnie myślisz...- Wydukałam w końcu. Zayn uśmiechnął się zadziornie i chciał coś powiedzieć, ale oboje poczuliśmy, że coś się pali.
-Cholera...- Powiedział i odwrócił się do kuchenki.
    Zaczęłam sprzątać kuchnię, po wyczynach "mojego kucharzyny". Skorupki od jajek na blacie, ciasto z gofrów na podłodze i szafkach, wszędzie brudne naczynia i, najlepsze na koniec, przypalone gofry przyczepione chyba na stałe do gofrownicy. Gdy kończyłam sprzątać, do kuchni wszedł Zayn. Powiedział, że jest tutaj po to, żeby mi "pomóc". Przyszedł mi pomóc, kiedy już kończyłam? Ta.. Jasne. Westchnęłam.
-Widzę, że chyba już nie potrzebujesz pomocy... Jaka szkoda.- Uśmiechnął się zadziornie. Odwzajemniłam jego gest, gdy mój wzrok spoczął na stercie brudnych naczyń. Wskazałam ręką na zlew. Brunet natychmiast popatrzył w tamtą stronę. Gdy z powrotem odwrócił się do mnie, popatrzył na mnie z błaganiem w oczach. Zaśmiałam się dość głośno.
-Ja ogarnęłam prawie całą kuchnię, a ty naczynia. Powodzenia. - Wyszczerzyłam zęby i ruszyłam w kierunki drzwi. Gdy stanęłam już przed nimi, odwróciłam się i spojrzałam na chłopaka.
-A jak coś potłuczesz... To tymi rączkami Cię uduszę.- Powiedziałam słodko, po czym uniosłam dłonie. Brunet się zaśmiał i wziął się za mycie naczyń. Poszłam do salonu i usiadłam na kanapie.
     Przełączałam kanały jeden po drugim, ale nic mnie nie zainteresowało. Postanowiłam zobaczyć, jak sobie radzi ciemnooki. Weszłam do kuchni i widziałam, jak chłopak nieudolnie myje kolejne naczynia. Westchnęłam i podeszłam do zlewu podciągając rękawy bluzy.
-Co robisz?- Zapytał lekko zdziwiony.
-Przesuń się. Chcę Ci pomóc.- Szturchnęłam go biodrem w bok i zaśmiałam się.       Po kilku talerzach, Zayn odsunął się od zlewu i zaczął mi się przyglądać.
-Co?- Spytałam nie odwracając wzroku. Czułam, że się uśmiecha i kątem oka zauważyłam, że się do mnie zbliża. Poczułam słodki zapach grejpfrutowego płynu do naczyń, zmieszanego z papierosami i jakimiś perfumami. Jakimiś bardzo ładnymi i zapewne drogimi perfumami. Pali papierosy? Dlaczego wcześniej tego nie wyczułam?
Chłopak stał tuż obok mnie. Odwróciłam delikatnie głowę i spojrzałam na niego beznamiętnie. Brunet zaśmiał się i położył MOKRĄ rękę na moim ramieniu.
-Nieźle sobie radzisz w roli sprzątaczki.- Uśmiechnął się łobuzersko.
-Odejdź ode mnie z tymi mokrymi rękami!- Powiedziałam trochę głośniej niż normalnie. Zapominając na chwilę, że myłam naczynia, machnęłam ręką przed twarzą bruneta. Gęsta, biała piana o grejpfrutowym zapachu wylądowała na jego twarzy. Parsknęłam śmiechem.
-Przepraszam!- Zaśmiałam się po raz kolejny i próbowałam zetrzeć pianę z jego twarzy, ale to nic nie dało. Ewentualnie więcej piany.
-Zostaw mnie.- Powiedział Zayn ze śmiechem i wytarł twarz. Gdy mnie zobaczył uśmiechnął się złośliwie, a ja wiedziałam, o co mu chodzi.
-Nie, nie! Nawet się nie waż! ZAYN!- Poczułam, jak moja bluza staję się mokra i przesiąka owocowym zapachem.- UGH. Jesteś jak dziecko!- Krzyknęłam na chłopaka zdejmując bluzę. Czułam, że mi się przygląda, a gdy zdjęłam już materiał z głowy, upewniłam się co do moich przekonań.
-Przestań.- Powiedziałam łapiąc za ścierkę i wycierając szyję.
-Nie mogę, lubię jak dziewczyna jest mokra.- Puścił mi oczko, a ja przewróciłam oczami.
-Nie dość, że dziecko, to jeszcze głupie.- Westchnęłam zbliżając się do zlewu. Poczułam, że Zayn staje tuż za mną.
-Czasami trzeba się wyluzować, ale ty zdaje się, nic o tym nie wiesz.- Szepnął mi do ucha. Natychmiast się odwróciłam i zaprotestowałam.
-Ja nic o ty nie wiem? HA HA HA!- Sięgnęłam za siebie po jak największą porcję piany i upuściłam na włosach Zayna. Zaśmiałam się, gdy ta mu naleciała do oczu.
-Chyba Ci wpadła w oko.- Powiedziałam i cichaczem wyszłam z kuchni. Poczułam, jak silne ramiona łapią mnie za biodra i ciągną do tyłu. Odwróciłam się pod przymusem i zauważyłam ciemnookiego z oklapniętymi włosami. Wyglądał zupełnie inaczej, tak jak wtedy, gdy spał. Tak niewinnie. Uśmiechnęła się, a chłopak odwzajemnił mój gest, tyle że trochę bardziej zadziornie.
-Wiesz, wczoraj padał deszcz, a dzisiaj jest ciepło, i świeci słońce...- Mówił powoli i kierował się w stronę drzwi, ciągnąc mnie za rękę. Gdy otworzył drzwi, ujrzałam mój ogródek cały w kałużach z błota. Popatrzyłam się na chłopaka, a on tylko poszerzył swój uśmiech. Przestraszona jeszcze raz spojrzałam na błotne kałuże i chciałam uciec, jak poprzednio, ale tym razem Zayn trzymał mnie mocno przy sobie.
-Skoro jestem dzieckiem, to lubię się bawić w błocie.- Oznajmił i podniósł mnie. Zaczęłam piszczeć, a on niósł mnie do pobliskiej kałuży. Wyszliśmy boso, ponieważ było naprawdę ciepło. Gdy poczułam, że brunet chce mnie opuścić, złapałam się kurczowo jego bluzki, próbując zostać w miejscu. Jednak to nie pomogło. Chłopak położył mnie w kałuży z trudem, bo cały czas się wyrywałam, ale w końcu mu się udało. Byłam cała brudna i mokra. Czułam się jak dzikus z lasu. Zaśmiałam się, leżąc w kałuży, gdy Zayn pochylił się nade mną. Leżysz wytaplana w błocie, w kałuży, z rozczochranymi włosami. To przecież takie seksowne! Zaśmiałam się i złapałam moimi brudnymi od błota rękami koszulkę chłopaka. Przyciągnęłam go do siebie tak, że oboje leżeliśmy cali w błocie i śmialiśmy się. Ludzie, którzy nas mijali, patrzyli na nas jak na wariatów.. I po części mieli rację, ale mi to nie przeszkadzało. Czułam się szczęśliwa. Leżałam razem z cudownym chłopakiem, w błocie co prawda, ale jednak, i naprawdę czułam się szczęśliwa. Brunet pociągnął mnie za rękę i wylądowałam na jego torsie. Zaśmiałam się cicho i odgarnęłam jego włosy, które nadal pachniały cytrusami, do góry. Zanurzyłam palca w błocie i przyłożyłam do policzka Zayn'a, kreśląc literkę "L".
-Teraz jesteś mój, i nie masz prawa mieć innej przyjaciółki.- Powiedziałam ze szczerym uśmiechem.
-A więc awansowaliśmy do rangi "przyjaciele"?
-Do rangi "przyjaciele z małymi bonusami".- Odpowiedziałam opierając głowę na piersi chłopaka, a on zaśmiał się cicho. Uśmiechnęłam i gwałtownie podniosłam głowę.
-Co jest?- Powiedział przyglądając mi się uważnie.
-Nic. Po prostu lubię na Ciebie patrzeć.- Uśmiechnęłam się słodko, a on odwzajemnił mój uśmiech. Popatrzyłam w jego brązowe tęczówki i przyłożyłam dłoń do jego lewego polika. Brunet uśmiechnął się delikatnie. Siadając zbliżył nasze twarze jeszcze bardziej. On siedział po turecku, a ja na nim oplatając go nogami. Z oczu chłopaka powędrowałam do pełnych ust. Uśmiechnęłam się i przygryzłam wargę. Chwilę później czułam już tylko smak jego malinowych warg. Czułam się, jakby cały świat przestał nagle istnieć. Byliśmy tylko ja i on, połączeni w namiętnym pocałunku. Gdy oderwaliśmy się od siebie, co nie trwało chwili, oboje dyszeliśmy. Widziałam, że wargi chłopaka stały się lekko opuchnięte i bardziej czerwone niż zwykle. Oparłam swoje czoło o jego i położyłam obie ręce na jego policzkach. Miałam coś powiedzieć, ale usłyszałam ciche chrząknięcie. Oboje z chłopakiem odwróciliśmy natychmiast głowy w stronę źródła dźwięku. Zobaczyłam czwórkę chłopaków. Niall'a, Louisa, Liam'a i Harry'ego. Czy oni to widzieli?  Moje policzki natychmiast przybrały wiśniowy kolor. Wszyscy trwaliśmy jeszcze w takim szoku przez chwilę.
-Umm... Umówiliśmy się na dzisiaj, ale... Możemy przyjść później.- Odezwał się Liam uśmiechając się do mnie ciepło. Pokręciłam przecząco głową i natychmiast wstałam. Zdałam sobie sprawę, że jestem cała w błocie.
    Gdy chłopcy weszli do środka, zaprosiłam ich od salonu, a sama zajęłam łazienkę. Jak mogłam być tak głupia? Widzieli to co się wydarzyło między mną, a Zayn'em? Co sobie o mnie pomyślą? Co pomyśli o mnie Harry? Gdy gotowa zeszłam na dół, zaproponowałam chłopakom herbatę. Zayn poszedł do łazienki, a ja skierowałam się do kuchni. Odwrócona tyłem do wejścia, usłyszałam kogoś kroki. Zwróciłam swój wzrok w tamtą stronę i ujrzałam wysoką, szczupłą postać o przenikliwych, tak dobrze mi znanych, tęczówkach.
-Cześć, Harry...