piątek, 3 kwietnia 2015

Chapter EIGHTEEN

    Usłyszałam nieznośny dźwięk budzika. Jęknęłam głośno i wystawiłam rękę, żeby wyłączyć to brzęczące cholerstwo. Spojrzałam na zegarek, 6:36. Świetnie. Muszę wstać, bo inaczej się spóźnię na zajęcia, a ostatnio i tak już dużo opuściłam. Wypełzłam spod kołdry i zarzuciłam na siebie bluzę. Spanie w krótkich szortach nie było zbyt dobrym pomysłem. Jest połowa kwietnia, powinno się robić coraz cieplej... Ale dupa.
Między mną, a Zayn'em jakoś się układa. Postanowiliśmy zapomnieć o tym niedoszłym pocałunku w kuchni... i zachowujemy się jak przyjaciele. Boli mnie to. Nawet bardzo, ale co mu powiem? Hej, Zayn! Nie możemy się przyjaźnić, bo zakochałam się w Tobie na zabój. To jak? Zaśmiałam się sama z siebie i ubrałam kapcie. Gdy wyszłam z pokoju, strasznie rozbolała mnie głowa i poczułam się słabo. Oparłam się o ścianę, by po chwili powoli się po niej zsunąć na ziemię. Zamknęłam powoli oczy i zasnęłam.
   Po chwili, a tak przynajmniej mi się wydawało, obudziłam się i rozejrzałam dookoła. Byłam w swoim pokoju. Hmm...
-Lizzie! W końcu! Boże, dziewczyno... Przestraszyłaś nas! Co się stało?- Odezwał się Liam z końca pokoju. A ten tu skąd?
-Nie wiem... Wstałam i, tak jakoś zasłabłam.- Powiedziałam cicho, wzruszając ramionami.
-Ale już wszystko w porządku?- Zapytał Niall nie wiadomo skąd pojawiając się przy mnie.
-No tak.- Zaśmiałam się i przetarłam oczy.- Która godzina?
-Wpół do dziewiątej,- Powiedział szatyn patrząc na zegarek,
-Cholera jasna!- Wyskoczyłam z łóżka jak poparzona i wybiegłam do łazienki. Zanim jednak zamknęłam drzwi, krzyknęłam do zdezorientowanych chłopaków stojących w progu mojego pokoju.
-Dzięki za pomoc, ale za pół godziny muszę być na uczelni!
    Po odpowiednim przyszykowaniu się, które zajęło mi czterdzieści minut, cholera, złapałam torebkę, "wskoczyłam" w swoje stare trampki i, dosłownie, wybiegłam z domu.
Na uczelni znalazłam się niecałe dwadzieścia minut później. Po drodze do sali, w której właśnie miałam mieć wykładane kulturoznawstwo spotkałam Kirsty, koleżankę z roku.
-Elisabeth! Dawno Cię tu nie widziałam!- Zaśmiała się dziewczyna. Była dość niską brunetką z burzą pofalowanych włosów na głowie. Zawsze się uśmiechała, ukazując przy tym dołeczki na policzkach. Ale nie tak śliczne jak Harry'ego.
-Zrobiłam sobie przerwę. Tak bez okazji. Musiałam przyporządkować trochę niektóre sprawy, ale już jestem.- Zaśmiałam się.
-Och, okej. A tak w ogóle, gdzie ty teraz idziesz?
-Na kulturoznawstwo, a ty nie?
-Profesor odszedł na emeryturę i przez następne dwa tygodnie będziemy mieć wolną pierwszą godzinę.- Powiedziała jakbym była idiotką. Przepraszam bardzo, nie było mnie tutaj prawie tydzień.
-Och... Czyli, teraz mamy wolne?- Spytałam, a brunetka przytaknęła z lekkim poirytowaniem.
-Chodź, pójdziemy na kawę.- Powiedziała po chwili już rozchmurzona. Nie zdążyłam jej nawet odpowiedzieć, bo momentalnie pociągnęła mnie w stronę Cake & Shake. Po zajęciu stolika i złożeniu zamówienia, Kirsty wyprostowała się na swoim krześle i przebiegle uśmiechnęła.
-Co?- Zapytałam skonsternowana.
-Poznałaś jakiegoś faceta? Bo zachowujesz się jakoś inaczej- Podsumowała i położyła telefon na stoliku. Ten momentalnie zaczął wibrować. Ekran rozświetlił się i mogłam zobaczyć jej tapetę. Tapetę na której miała... Zayn'a? Że co kurwa?
-Słodki, nie?- Spytała wskazując na urządzenie. Popatrzyłam na nią jeszcze bardziej zdezorientowana.- Nie znasz go? To Zayn. Zayn Malik. Jest członkiem tego, no wiesz, One Direction. Simon Cowell podpisał z nimi jakoś ostatnio kontrakt.- Powiedziała rozpromieniona brunetka. Podpisali kontrakt? Dlaczego nic nie wiem?
-Umm... Ta... Znam ich...- Powiedziałam niepewnie.
-Skąd?- Naprawdę mam jej mówić?
-Umm... Z internetu.- Skłamałam sama nie wiedząc dlaczego.
-Aha... Okej.- Podsumowała Kirsty.- Skoro ich znasz, to wiesz, że są super-słodcy!- Och, nie zawsze.- Ja najbardziej lubię Zayn'a, ale Beth woli Louisa.- Zaszczebiotała brunetka. Beth, to jej przyjaciółka. Nie znam jej zbyt dobrze, ale wiem, że gdy są razem coś im odbija.
-Fajnie...- Powiedziałam bez przekonania.- Wiesz, chyba będziemy się musiały zbierać. Zaraz będziemy miały zajęcia z panią Holt. Wiesz, że nie lubi jak ktoś się spóźnia...
     Po całym dniu spędzonym na uczelni, wróciłam do domu wyczerpana. Rzuciłam gdzieś torebkę i zsunęłam ze stóp trampki. Doczłapałam do kanapy i rzuciłam się na nią. Jęknęłam głośno w poduszkę i podniosłam się do pozycji siedzącej. Gdy uniosłam wzrok, zauważyłam stojącego w progu Zayn'a.
-Ciężki dzień?- Zapytał z bezczelnym uśmiechem na twarzy. Złapałam pierwszą poduszkę z brzegu i rzuciłam w bruneta.
-Odwal się ode mnie.- Powiedziałam i z powrotem opadłam na kanapę. Leżałam na brzuchu z twarzą na siedzeniu. Poczułam jak kanapa niedaleko mnie się ugina.
-Och, skarbie... Nie bądź na mnie zła.- Powiedział Zayn, przejeżdżając dłonią po moich plecach. Na słowo "skarbie" moje motylki w brzuchu ożyły. Szybko jednak zrzuciłam jego rękę i usiadłam na drugim końcu kanapy.
-Nie dotykaj mnie. Masz za zimne ręce.- Powiedziałam, zabawnie wydymając wargi i marszcząc czoło. Chłopak zaśmiał się ciepło, a ja dołączyłam do niego.- Podpisaliście kontrakt?- Zapytałam po chwili.
-Co?
-Podpisaliście kontrakt z Simon'em Cowell'em?- Powtórzyłam z nutą irytacji w głosie.
-Tak, a co?- Odpowiedział brunet wzruszając ramionami.
-Dlaczego mi nie powiedzieliście?
-Ja... Um, nie wiem...- Powiedział pocierając ręką kark.
-Nie chcieliście, żebym to z Wami oblała?- Odparłam ze śmiechem stając na kanapie.
-Co?- Powiedział chłopak, a ja zaczęłam skakać po meblu.
-Do kurwy, Zayn! Podpisaliście kontrakt! Trzeba to jakoś uczcić!- Krzyczałam, śmiejąc się.
-Lizzie, zejdź.- Powiedział poważnie.
-A, daj spokój!- Zaśmiałam się i przeszłam na fotel, nadal skacząc.
-Lizz, proszę Cię. Zejdź.- Wstał i podszedł do mnie. Zaśmiałam się i z powrotem chciałam przeskoczyć na kanapę. Zayn jednak udaremnił mi to, łapiąc mnie w talii i opuszczając na ziemię. Gdy stanęłam przed nim, spojrzałam w jego oczy i położyłam ręce na biodrach.
-W ogóle się nie umiesz bawić!- Powiedziałam, a brunet zaczął się śmiać.- To nie jest śmieszne!- Fuknęłam i ruszyłam w stronę mojego pokoju.
-Gdzie idziesz?- Zawołał Zayn, gdy weszłam na samą górę schodów.
-Do swojego pokoju się zrelaksować! I nie waż mi się przeszkadzać!- Krzyknęłam zamykając drzwi. Uchyliłam je jeszcze na chwilę i wystawiłam głowę.- No chyba, że zamierzasz iść opić kontrakt!- Krzyknęłam jeszcze raz, tym razem śmiejąc się i weszłam do pokoju. Rozbolał mnie brzuch, więc położyłam się na łóżku i wyciągnęłam telefon z tylnej kieszeni. Postanowiłam napisać do Natalie.
Do: Talie!
Treść: Wiedziałaś, że chłopaki podpisali kontrakt z Simon'em Cowell'em?

Od: Talie!
Treść: Niall mi powiedział, a co?

Do: talie!
Treść: Czyli byłam jedyną osobą, która nic o tym nie wiedziała? Super!

Od: Talie!
Treść: Nie histeryzuj. Będę za pół godziny. Ubierz się... Fajnie

Do: Talie!
Treść: Co oznacza "fajnie"?

Od: Talie!
Treść: Dziewczyno! Idziemy do klubu, mogłabyś się domyślić!

Do: Talie!
Treść: Do klubu? Po jaką cholerę?

Od: Talie!
Treść: Idziemy się schlać w trzy dupy z chłopakami, Zayn Ci nie powiedział?
Jak na zawołanie ktoś zapukał do drzwi. Rzuciłam niemrawe "proszę", a chwilę później przede mną stanął Zayn.
-Idziemy dzisiaj do klubu. No wiesz, "opić kontrakt".- Zrobił w powietrzu cudzysłowie, a ja się zaśmiałam. Otworzyłam usta, żeby coś powiedzieć, ale poczułam, że zaraz zwymiotuję i jak najszybciej wybiegłam z pokoju. Gdy znalazłam się w łazience, nie kłopotałam się z domknięciem drzwi. Upadłam na kolana przed toaletą i zwróciłam całą zawartość żołądka. Skończyłam wypluwać swoje wnętrzności, spuściłam wodę i usiadłam na podłodze. Wypuściłam ciężko powietrze i oparłam głowę na rękach. Po chwili wstałam i podeszłam do umywalki. Opłukałam twarz zimną wodą i spojrzałam w lustro.
-Co się z Tobą, do cholery jasnej, dzieje Lizzie?- Mruknęłam patrząc się w swoje odbicie. Blada twarz, delikatnie podkrążone oczy i lekko skołtunione włosy. W ogóle nie przypominam siebie. Wyglądam, jakbym umarła na trzy dni i właśnie ktoś by mnie odkopał. Westchnęłam głośno i odepchnęłam się od umywalki. Wychodząc z łazienki zauważyłam zdezorientowanego Zayn'a stojącego przy schodach.
-Lizz, wszystko w porządku?- Zapytał widocznie zmartwiony.
-Jest już okej.- Uśmiechnęłam się słabo. Chłopak znacznie zmniejszył odległość między nami.
-Pytam się poważnie.- Powiedział patrząc na mnie z góry. Opuściłam głowę nieco onieśmielona.
-Poczułam się po prostu trochę gorzej, ale już jest okej. Naprawdę. Czuję się już dobrze.- Skłamałam nie patrząc w jego oczy. Zayn wypuścił głośno powietrze i przeczesał swoje włosy ręką.
-Skoro tak uważasz...- Uśmiechnęłam się ponownie na słowa chłopaka i wyminęłam go, kierując się w stronę mojego pokoju.
-Pójdę się położyć.- Rzuciłam jeszcze przed zamknięciem drzwi.
Przebrałam się w dresy i luźną koszulkę, po czym wpełzłam pod kołdrę. Napisałam do Talie, że nie dam rady jednak dzisiaj nigdzie wyjść, bo źle się czuję. Było mi strasznie. Głowa pulsowała od bólu, a najmniejszy szmer przyprawiał mnie o mdłości. Wygrzebałam zatyczki z szafki obok łóżka i zamknęłam oczy, żeby się odprężyć.
    Obudziłam się, poprzez energicznie potrząsanie moim ramieniem. Otworzyłam oczy i ujrzałam nad sobą Talie. Wyciągnęłam z uszu stopery i spojrzałam na blondynkę mocno zdziwiona.
-Cześć, co ty tu robisz?- Spytałam przyciągając dziewczynę do delikatnego uścisku.
-Hejka. Napisałaś mi, że źle się czujesz, mówiąc Zayn'owi, że wszystko jest okej. O co chodzi Lizz?- Spytała zmartwiona. Wypuściłam głośno powietrze i przetarłam dłońmi twarz.
-Dzisiaj rano czułam się, jakbym była na kacu, ale niczego wczoraj nie piłam. Bolała mnie głowa, brzuch i czułam się, jakbym miała umrzeć, a jak wyszłam z pokoju, chyba zemdlałam... Nie wiem. Pamiętam tylko, jak wychodziłam z pokoju, a później sfrustrowanego Liama chodzącego w tę i z powrotem po moim pokoju.- Zrobiłam przerwę i zaśmiałam się, a Natalie dołączyła do mnie.- Jak wróciłam z uczelni, to zemdliło mnie i... zwymiotowałam, a potem poszłam spać. Nawet teraz, czuję się jakbym miała umrzeć z wyczerpania, a jednak... Przepełnia mnie energia. Często zmienia mi się nastrój... W jednej chwili mogę się poryczeć ze śmiechu, w drugiej nawrzeszczeć na kogoś, bo akurat mam na to ochotę, a w następnej znowu się śmiać. No i mam straszną ochotę na lody waniliowe, a dobrze wiesz, że ich nienawidzę...- Powiedziałam skonsternowana.- Talie, co się ze mną dzieje?- Jęknęłam i schowałam twarz w dłoniach.
-A Tobie się okres nie spóźnia?- Zapytała po chwili ciszy.
-Wczoraj powinnam dostać, ale...- Przerwałam patrząc na Talie.
-Stara... Może jesteś w ciąży?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witam z powrotem po prawie trzech tygodniach nieobecności! :)
Myślę, że ogarnęłam już moją dotychczas nieogarnięta psychikę i nie będę (przynajmniej będę się starać! XD) się nad sobą już więcej użalać. 
Jestem zadowolona z tego rozdziału i myślę, że wniósł trochę zamieszania do fabuły. Kolejny pojawi się za tydzień, jak zwykle, w sobotę.
Liczę na DUUUUŻO komentarzy.
Miłego czytania, Miśki! :3

4 komentarze:

  1. Rozdział!!!
    Cieszę się że z twoją psychiką wszystko w porządku :)
    Z moją też nie było w porządku ale teraz jest OK.
    Rodział cudowny :)))
    Już gdy tylko zemdlała podejrzewałam ciążę O.o
    Czyżby spodziewała się małych Maliciątek ?
    Oby tak*.*
    Ciekawe jak ona na to zareaguje no i oczywiście Zayn ^^
    Tyle pytań i na razie zero odpowiedzi.
    Podsumowując warto było czekać , BOSKI rozdział.Czekam na nexta misiek :* xoxo /Anonimka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z moja psychika nigdy nie bylo i nie bedzie w porzadku (XD),ale juz sie ogarnelam :)
      Maliciątka! Jakie to slodkie!:3
      A moze Zayn Jr.? XD
      Ciesze sie, ze ci sie podoba
      Tak w sumie, to nie wiem kiedy bedzie kolejny, bo juz mam polowe kolejnego, ale pisze teraz tez na drugiego bloga, soooooo
      Dobra, i tak juz za dlugo pisze xd
      Kocham cie za te komentarze i pozdrawiam! :'*

      Usuń
  2. LIZZIE JEST W CIAZY, CO
    A tak na powaznie, to... O moj boze! Nie moge sie doczekac kolejnego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha!
      btw...Nie wyciagaj pochopnych wnisokow :*

      Usuń