sobota, 11 kwietnia 2015

Chapter NINETEEN

   Popatrzyłam na Talie jak na idiotkę i zaczęłam się śmiać.
-Nie śmiej się! Mówię poważnie!- Powiedziała lekko uderzając mnie w ramię.
-Natalie! Nie jestem idiotką! Umiem się zabezpieczać!- Krzyknęłam nie przestając się śmiać.
-Może zaliczyłaś wpadkę? Pęknięta prezerwatywa, przeterminowane tabletki, problemy z samokontrolą...- Gdy skończyła obie zaczęłyśmy się histerycznie śmiać.- Dobra, przepraszam.- Powiedziała blondynka uspokajając się.- Ale obiecaj mi jedno...
-Jasne.- Przytaknęłam.
-Tak czy siak, pójdziemy do lekarza. Nie mówię, że do ginekologa, ale czy nie uważasz, że to trochę podejrzane?
-Co?
-Zmiany nastroju, ciągłe omdlenia i złe samopoczucie...
-Okej, okej... Pójdziemy.- Powiedziałam nie dając dokończyć przyjaciółce. Blondynka uśmiechnęła się szeroko, ukazując zęby.
-Wiesz co... Czuję się lepiej, ale... Może zostańmy dzisiaj w domu?- Zapytałam po chwili.
-Jasne! W sumie, to już jakieś półtora godziny temu stwierdziliśmy, że zostajemy...
-To dlaczego mi napisałaś, że mam się ubrać jak do klubu?
-No bo... Ugh, gdybyś wiedziała, że zostajemy, to byś się nie ubrała w sukienkę.- Blondynka przewróciła oczami.
-I masz rację. Nie zamierzam się wciskać w to gówno.
-Lizzie! Proszę! Chociaż ten jeden raz! Będziemy świętować podpisanie kontraktu przez chłopaków! Proooooszę!- Jęknęła dziewczyna. Wypuściłam głośno powietrze.
-Dobra, ale to jeden, jedyny raz...- Powiedziałam zrezygnowana, a Talie pisnęła z radości.
-Zrzucaj dresy, stara!- Zaśmiała się w drodze do mojej szafy. Przewróciłam oczami i delikatnie się uśmiechnęłam.
Po piętnastu minutach oczekiwań, Talie wróciła z co najmniej sześcioma sukienkami. Cholera, nawet nie wiedziałam, że tyle ich mam.
-Zacznij od tej!- Powiedziała i wręczyła mi mocno różową sukienkę. Popatrzyłam na nią jak na idiotkę i niechętnie odebrałam od niej to coś.
-Zdajesz sobie sprawę, że nigdzie w niej nie wyjdę?- Spytałam dokładnie oglądając sukienkę. Dziewczyna jęknęła i zabrała mi to różowe gówno sprzed nosa. Uśmiechnęłam się triumfalnie, a blondynka podała mi kolejną sukienkę. tym razem w kolorze soczystej czerwieni. Zdjęłam szybko swoje ciuchy i próbowałam się wcisnąć w ubranie.
-Nie wejdę!- Jęknęłam nadal siłując się z suwakiem. Zirytowana blondynka podeszła do mnie i złapała za zamek. Jednym, szybkim ruchem zapięła sukienkę.- O! Jednak weszłam.- Zaśmiałam się i odwróciłam do lustra.
-Ładnie Ci w niej.- Powiedziała z uśmiechem Natalie.
-No nawet...-Przerwałam, gdy odwróciłam się bokiem i zauważyłam odstający brzuch.- Nie! Kurwa, nie ma szans, że w niej wyjdę.- Odparłam gładząc się po brzuchu.- Czułam, że przytyłam, ale żeby aż tak? Cholera!
-Lizzie, bez przesady!
-Bez przesady? Mój brzuch wygląda ja plażowa piłka... UGH...- Jęknęłam niezadowolona. Nie ma pieprzonej mowy, że w tym wyjdę.- Za bardzo odstaje mi brzuch!
-Przesadzasz...
-Nie! Dawaj kolejna, albo ubieram dresy!- Zagroziłam palcem i obie się zaśmiałyśmy. Zdjęłam szybko czerwoną sukienkę i rzuciłam gdzieś w kąt. Talie podała mi prostą, czarną sukienkę bez dekoltu ze srebrno-brązowym paskiem. Była śliczna. Wzięłam ją w ręce i szybko wciągnęłam na siebie. Poszerzony dół wspaniale ukrył mój wystający brzuszek, a ja wyglądałam... Całkiem całkiem.
Zaśmiałam się i spojrzałam na Talie, która też już była ubrana. Miała nieco krótszą, granatową sukienkę w koronkę. Wyglądała w niej ślicznie, a czarne szpilki dodawały jej pazura. Uśmiechnęłam się do niej, a ona odwzajemniła mój gest.
-Wiem, że nie posiadasz szpilek, więc wzięłam Ci moje.- Powiedziała i położyła przede mną identyczną do jej parę butów.
-Dzięki.- Uśmiechnęłam się i założyłam obcasy.- Idziemy?- Spytałam z chytrym uśmiechem.
-Jasne!- Odparła blondynka i złapała mnie pod ramię. Razem zeszłyśmy po schodach, głównie dlatego, że nie potrafię chodzić w szpilkach, i skierowałyśmy się do salonu, gdzie mieli czekać chłopcy. Gdy tylko przekroczyłyśmy próg wszystkie pięć par oczu zostały skierowane na nas. Czułam się trochę niezręcznie, chociaż wiedziałam, że sukienka ukryła moją delikatną nadwagę.
-Co za laski!- Zagwizdał Lou, i obie z Natalie się zaśmiałyśmy. Spojrzałam na Nialla, który wlepiał swój wzrok w moją przyjaciółkę i prawie się ślinił. Zaśmiałam się w duchu na uroczą reakcję chłopaka.
-Nie pij za dużo, proszę.- Szepnęła mi do ucha blondynka i puściła mi oczko, po czym oddaliła się do Nialla. Uśmiechnęłam się nerwowo i podeszłam do kanapy, gdzie siedział Louis, Harry i Zayn.
Liam był z drugiej strony pokoju, siedząc na jednym z foteli. W rękach trzymał telefon i mocno rozentuzjazmowany z kimś esemesował. Pochyliłam się w stronę lokowanego szatyna.
-A z kim to tak zawzięcie konwersuje Liam?- Szepnęłam cicho i zaśmiałam się delikatnie.
-Z Sophią. Jego dziewczyną.- Podkreślił dziwnym tonem Harry i oboje się zaśmialiśmy. Walnęłam go delikatnie w ramię.
-Nie śmiej się z niego! To słodkie!- Powiedziałam patrząc na szatyna przed nami.
-Wcale, że nie! To żałosne!- Odpowiedział prawie natychmiast.
-Sam jesteś żałosny! Idę od Ciebie!- Zażartowałam i gwałtownie odwróciłam się od Harry'ego wpadając na Zayn'a. Byłam zbyt blisko, przez co wyczułam zapach jego perfum idealnie połączonych z papierosami.
-Umm... Wybacz.- Mruknęłam i odsunęłam się od bruneta. Pokazał swój popisowy uśmieszek ukazując przy tym rząd białych zębów, a ja poczułam jak mój puls przyspiesza.
-Spokojnie, oddychaj.- Roześmiał się Zayn tym samym wybudzając mnie z mojego małego transu. Huh, wstrzymywałam oddech? Uśmiechnęłam się nerwowo i odwróciłam.
    Wieczór mijał spokojnie, a nawet zbyt spokojnie. Talie pilnowała mnie, żebym nie piła za dużo, co skończyło się na tym, że wypiłam całe dwa drinki. Świetnie!
Wszyscy byli upici w trzy dupy, oczywiście oprócz mnie. To było trochę śmieszne, przyglądać się zataczającym ludziom. Rozbawiło mnie, kiedy Louis wpadł na wieszak, po czym zaczął go przepraszać. Chociaż to nie było główną atrakcją wieczoru. Najlepsze było, kiedy Hazza podszedł do poturbowanego przez Lou wieszaka i zaczął z nim flirtować, a gdy całą sytuację zaczął obserwować Zayn, niemal nie pobił się z Loczkiem, o ten wieszak,. Tak, zaczęli się kłócić i tarmosić, bo oboje myśleli, że wieszak to dziewczyna. I niech nikt mi nie mówi, że oni są normalni.
Chłopcy do końca wieczoru nie odzywali się do siebie, myśląc, że złamali zasadę kodeksu dobrego kumpla, czy jakoś tak. Talie i Niall zmyli się po północy, ale jakoś nie mam ochoty rozkminiać gdzie i po co. Oczywistym było, że to ja zostanę jedyną osobą, która ogarnia co i jak, bo Liam postanowił odwiedzić swoją dziewczynę.
   Około trzeciej w nocy, Lou, Hazza i Zayn stwierdzili, że pobawią się w karaoke. O mój Boże...
Nie byłoby tak źle, gdyby nie to, że wydzierali się na cały dom. Po skończonym "koncercie" Hazza usnął na Lou, który siedział na kanapie. Wyglądali razem słodko. Loczek leżał w połowie na meblu, a w połowie na szatynie mocno obejmując jego tors. Lou bawił się loczkami Harry'ego, wywołując u niego od czasu do czasu ciche pomruki. Niedługo po tym Louis również zasnął opierając głowę o Loczka. Zayn siedział na ziemi i nie odzywał się. Nie wiedziałam co robił, ale stwierdziłam, że nie będę mu przeszkadzać. Poszłam do swojego pokoju i wzięłam ciepły koc. Gdy wróciłam z nim na dół, przykryłam słodko śpiących Hazzę i Lou. Uśmiechnęłam się widząc ich w takim stanie. Fajnie by było, jak byli razem. Chwila, że co? Harry i Louis? Niemożliwe.
Rozmyślanie na temat związku tej dwójki przerwały mi ciche, trochę niezgrabne dźwięki fortepianu dochodzącego ze specjalnego, muzycznego pokoju. Skierowałam się w jego stronę, a gdy przekroczyłam próg zobaczyłam Zayn'a siedzącego przy instrumencie. Od razu skierował na mnie wzrok i przestał na chwilę grać. Wstał i podszedł do mnie delikatnie chwiejąc się przy tym. Dziwię się, że w ogóle jeszcze stoi po tym, ile wypił. Gdy stanął tuż przede mną, popatrzył prosto w moje oczy i ręką objął mój policzek.
-Lizzie, ja Cię chyba kocham.- Powiedział cicho, zbliżając coraz bardziej twarz do mojej. Zachowując resztki zdrowego rozsądku, szybko odsunęłam się od chłopaka i opuściłam wzrok.
-Zayn, jesteś pijany. Idź spać.- Powiedziałam cicho i niepewnie. Nie chciałam przerywać tej sytuacji z przed chwili, ale nie chciałam też, żeby się rozwinęła.
-Może i jestem, ale nie na tyle, żeby nie wiedzieć co mówię. Zdaję sobie sprawę z tego, że Niall pokazał Ci moją piosenkę.- Popatrzyłam na niego ze zdziwieniem.- Nie jestem głupi Lizzie.- Zaśmiał się cicho. Chciałam mu przerwać, zacząć się tłumaczyć, ale mi przerwał. - Nie jestem też ślepy. Widzę, jakie trudności sprawia Ci trzymanie się z daleka ode mnie. Widzę Twój ból w oczach, gdy tylko wspomnę coś o innej dziewczynie.- Okej, teraz nie wiem co mam powiedzieć.- Daj mi szansę. Daj nam szansę. Wiem, popełniłem błąd, nawet nie jeden, ale chcę Cię uszczęśliwić. Nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo zabolało mnie kiedy zbliżyłaś się do Harry'ego.- Mówił coraz bardziej zbliżając się do mnie. Gdy dzieliły nas centymetry, ponownie położył swoją dłoń na moim policzku i zbliżył się nieznacznie. Czułam jego gorący oddech na twarzy.  Miałam idealny widok na jego cudowne oczy, które w ułamku sekundy zrobiły się nieprawdopodobnie ciemne. Chłopak przejechał swoim nosem po moim drugim policzku i zsunął rękę na moją talię. Drugą objął moje przedramię i przelotnie musnął moje usta.
-Kocham Cię, Lizzie.- Powiedział zanim złączył nasze wargi w namiętnym pocałunku.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie chcę się chwalić, ale... Jestem mistrzem XD 
W wersji roboczej mam jeszcze 3, UWAGA: TRZY, gotowe rozdziały czekające na publikację i jeden, który aktualnie piszę XD
Ale nie liczcie na to, że je tak szybko wstawię, o nie, nie, nie! Poczekacie trochę XD
Mam nadzieję, że spodobał Wam się rozdział. Co sądzicie o Hazzie i Lou? :33
 A co o wyznaniu Zayn'a? No i oczywiście najlepsze... Jak myślicie, gdzie poszli i co robili Talie i Niall? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Wiem, że to nie dużo, ale najkreatywniejsza (w ogóle istnieje takie słowo? XD) osoba otrzyma dedyk w  następnym rozdziale.
Okej to chyba wszystko,
Trzymajcie się ciepło i
Miłego czytania, Miśki! 

4 komentarze:

  1. Czy mówiłam już jak bardzo kocham ciebię i ten blog?Jak nie to muszę to nadrobić.Kocham was <33
    Hazza i Lou ?Hmm...Myślę że byliby uroczy ^^
    Zayn taki romantyczny.
    Co z tego że pijany Pffff...Niall i Talie nwm czemu , ale do głowy przychodzi mi tylko jedno^^
    Wracając do Lizzy O.o
    Przytyła?Ciekawe dlaczego?
    Obstawiam ciążę.Wtedy to by się Malik zdziwił ;)
    Rozdział jest GENIALNY *_* Nic dodać , nic ująć .
    Masz trzy gotowe rozdziały?
    No cóż poczekam , ale wiedz że zżera mnie ciekawość :D
    A więc mój mistrzu życzę wszystkiego dobrego.
    /Anonimka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też Cię kocham! <'3
      A może Niall i Talie przeszli się na herbatkę? XD
      Awww! Jestem mistrzem!
      Trzymaj się ciepło, do następnego rozdziału! ^^

      Usuń
  2. Talie i Niall kradli koca-dziecioroba z filmu Narzeczony Mimo Woli i poszli robić słodkie blondaski. ^^

    OdpowiedzUsuń